Czy Święty Piotr jest piratem drogowym?

BRD  Piesi  4 października 2019

ZDM dysponuje naszymi pieniędzmi, więc oczekujemy, że będą one wydawane racjonalnie.

Czy Święty Piotr jest piratem drogowym?

Drodzy czytelnicy, postawcie się w sytuacji dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie. Macie oto X złotych do wydania na kampanie społeczne o bezpieczeństwie na drogach. Trzeba te środki podzielić proporcjonalnie do przyczyn wypadków, a potem kręcić filmiki według kolejności – zacząć od tych pokazujących najczęstsze przyczyny niebezpiecznych sytuacji. Na stronie kampanii „Obudź się! Uwaga=życie” czytamy wyraźnie, że:

 

wśród najczęściej występujących przyczyn wypadków drogowych z udziałem pieszych ‑ seniorów na warszawskich drogach – należy wymienić nieudzielenie pierwszeństwa na przejściu dla pieszych  (60,3 proc.) i nieprawidłowe cofanie pojazdów (16,8 proc.).

 

Wynika stąd, że strumień pieniędzy jest kierowany nie tam, gdzie trzeba.

Efektowny film z udziałem Piotra Fronczewskiego piętnuje nieprawidłowe zachowania seniorów. Oglądamy bowiem, jak Święty Piotr u bram Raju poucza nowo przybyłą:

– Ale kobieto […] Przecież taka wielokrotność wykroczeń to już jest recydywa! – grzmi, pokazując pani Halinie, jedno za drugim, nagrania, na których ta niepoprawnie przechodzi przez jezdnię.

 

Jest to zgodne z powszechnymi przekonaniami kierowców. Raport o zachowaniach pieszych zawiera wyniki ankiety przeprowadzonej wśród kierowców. Zobaczcie sami, jak oceniają oni przyczyny niebezpiecznych sytuacji:

A jak jest naprawdę? 

Widzimy więc, że piesi co prawda podejmują niebezpieczne zachowania, jednak czyni tak niewielka ich część. Powiecie, że 8% ludzi przechodzących w niedozwolonym miejscu to dużo i trzeba te osoby edukować. Słusznie, ale czy nie warto by się najpierw zająć edukacją w obszarze, który tego wymaga znacznie bardziej? Czyli wśród osób obdarzonych lepszą percepcją, refleksem (co jest potwierdzone posiadanymi uprawnieniami), ale również gorszymi manierami na drodze (o czym świadczą niechlubne statystyki)?

Wreszcie czy kampanie muszą ganić i antagonizować ludzi, zamiast edukować i nakłaniać ich do wzajemnej empatii?

Nawiasem mówiąc, w tabelce mamy podział na grupy wiekowe. Wygląda na to, że ludzie powyżej 60. roku życia nie wymagają pouczania i edukowania bardziej niż młodsi.

 

Ale to jeszcze nic. Spójrzcie na to:

Zwróćcie uwagę, co pokazuje wykres: procent kierowców, którzy nie zatrzymali się, by przepuścić pieszego JUŻ IDĄCEGO przejściem. Do tego dochodzą przerażające statystyki łamania ograniczeń prędkości, a nawet przejeżdżania przez przejścia dla pieszych na czerwonym świetle.

 

To co, gdzie tkwi największy problem? Czy naprawdę w zachowaniu pani Haliny, która przeszła przez jezdnię poza przejściem, gdy nie jechał żaden samochód?

 

Listek figowy

Listkiem figowym tej kampanii jest drugi filmik, który gani niebezpieczne zachowania kierowców. Jednak i ten materiał nie pokazuje wcale, w czym tkwi problem. Główny bohater to stereotypowy dresiarz, wygolony na łyso prymityw, który celowo i złośliwie kieruje swoim Golfem tak, by narażać na niebezpieczeństwo starsze osoby (zresztą przedstawione pokracznie i po prostu obraźliwie). Pięknie. Pośmiejemy się z zabawnie wymyślonej fabuły, a przy okazji utwierdzimy się w przekonaniu, że tym złym piratem drogowym jest Seba z łańcuchem na szyi. Otóż nie jest. Piratem drogowym może zostać każdy, każda z nas – gdy parkujemy samochód, zasłaniając „tylko na chwilę” przejście dla pieszych; gdy gnamy przez miasto odebrać dziewczynę z lotniska; gdy nie ustąpimy pieszemu na przejściu, bo i tak było przecież jeszcze dużo miejsca, a my chcieliśmy zyskać parę sekund. To powinien być film o zwykłych kierowcach, przyzwoitych ludziach, którzy nikomu źle nie życzą. Bo właśnie oni powodują w Polsce najwięcej śmiertelnych wypadków. Nie ze złej woli, tylko z powszechnego przyzwolenia na łamanie przepisów.

 

Kampania miała być śmieszna.

Wytrawne aktorstwo nie przykryje jednak niesmaku, który towarzyszy oglądaniu stereotypowych bohaterów czy słuchaniu niewybrednych komentarzy świętego: „Dodatkowe punkty za przedłużenie gatunku!?”.

 

Kochany Zarządzie Dróg Miejskich, czekamy na kampanię, która zajmie się prawdziwym źródłem problemu.

Udostępnij