Nasze bardzo drogie drogi

BRD  Transport publiczny  6 marca 2019

„Jako kierowca już płacę za drogi, więc mam jeszcze płacić za parkowanie?” – tak często wygląda argumentacja przeciwników płatnego parkowania w Warszawie i innych miastach. A jak jest naprawdę?

Nasze bardzo drogie drogi

W świetle oficjalnych danych jest jasne, że kierowcy pokrywają tylko niewielki procent (ok. 25%) kosztów utrzymania dróg publicznych. Cała reszta jest finansowana z kieszeni wszystkich podatników. Co ciekawe, w Europie te proporcje wyglądają zupełnie inaczej – kierowcy w większym stopniu sami finansują utrzymanie dróg.

“W Polsce opłaty kierowców pokrywają zaledwie 24 proc. kosztów ruchu drogowego, w Unii – 42 proc. Opłaty te nie wystarczają nawet na budowę i utrzymanie dróg, a zostają jeszcze miliardowe koszty wypadków drogowych i zanieczyszczenia środowiska!” – pisze red. Edyta Bryła w Gazecie Wyborczej.

Dane zacytowane w artykule potwierdzają to, co od dawna głosimy jako MJN: kierowcy powinni w większym stopniu dokładać się do infrastruktury, z której korzystają. Na przykład w formie opłat za parkowanie, które powinno być płatne na większym obszarze miasta oraz bardziej odpowiadające rynkowym realiom.

Pamiętajmy też, że ruch samochodowy to także korki, smog, oraz koszty wypadków. Jak podaje w GW red. Edyta Bryła: „Koszty wypadków szacuje się na 48,2 mld zł rocznie, koszty środowiskowe (hałas, smog, degradacja przestrzeni) – 27 mld złkoszty społeczne (korki, problemy zdrowotne) – 37 mld zł. Łącznie aż 112 mld zł. Jeśli dodać do kosztów wewnętrznych, to otrzymamy ok. 166 mld zł rocznie.”

Więcej w artykule red. Edyty Bryły w Gazecie Wyborczej

Udostępnij