Hindusi mogą nas uczyć jak planować miasta

Planowanie przestrzenne  31 sierpnia 2019

Choć miasta w krajach rozwijających rozrastają się na ogół w sposób niekontrolowany, można też znaleźć przykłady – takie jak indyjski Ahmadabad, które mogłyby być wzorem dla Warszawy.

Hindusi mogą nas uczyć jak planować miasta

The Economist na warsztat politykę planowania przestrzennego indyjskiego miasta Ahmadabad, która nad wyraz pozytywnie wyróżnia się na tle całych Indii. Większość indyjskich miast cierpi na znany dobrze i nam proces niekontrolowanego rozlewania się zabudowy po peryferiach.

Dzieje się tak, bo miasta albo nie mają odpowiednich instrumentów prawnych, albo z różnych względów nie chcą stosować istniejących możliwości, aby trzymać w ryzach chaotyczną i niczym nieskrępowaną wyprzedaż prywatnych działek w celu ich zabudowy. Efekty takiej polityki jednak w dłuższej perspektywie są opłakane.

Na działkach, nieraz znacznie oddalonych od siebie, których granice często wyznaczają dawne pola uprawne, powstają niewielkie osiedla. Do każdego takiego osiedla trzeba doprowadzić wodę, zbudować system odbioru odpadów, doprowadzić drogi i komunikację miejską, zbudować szkoły, przedszkola i żłobki. Co oczywiste, gdy takich miniosiedli powstaje więcej, okazuje się, że nierealne jest zbudowanie wydajnego systemu komunikacji. Podobnie sytuacja wygląda z edukacją – budowa szkoły to ogromna inwestycja i siłą rzeczy przy oddalonych od siebie osiedlach, duża cześć mieszkańców będzie pokrzywdzona i skazana na konieczność dowożenia dzieci do szkół własnymi samochodami. Bolączki te są bardzo dobrze znane również mieszkańcom warszawskich dzielnic peryferyjnych.

Wracając do Ahmadabadu, władze miasta zamiast bezczynnie patrzeć jak na kolejnych wyprzedawanych działkach powstaje chaotyczna zabudowa, postanowiły prewencyjnie wykupywać grunty, dokonywać komasacji na większych obszarach (celem uczciwego potraktowania wszystkich mieszkańców danego obszaru, a nie tylko tych którzy mieli działki interesujące dla miasta), a także wprowadziły konsekwentne planowanie przestrzenne. W efekcie rozwój przestrzenny Ahmadabadu przywodzi na myśl XIX-wieczny Nowy Jork czy barcelońską dzielnicę Eixample. Naturalnie, początkowo w Ahmadabadzie wielu właścicieli wywłaszczanych działek sprzeciwiało się takim działaniom, ale z czasem protesty osłabły, gdy okazało się, że dzięki lepszemu zaplanowaniu przestrzeni ich działki zyskały na wartości.

Przykład Ahmadabadu powinien być inspiracją dla Warszawy jak wiele można zyskać dzięki odpowiedniemu planowaniu przestrzennemu i że wcale nie stoi temu na przeszkodzie „święte prawo własności”. Wręcz przeciwnie, lepsze planowanie zwiększa atrakcyjność działki i służy interesom ich właścicieli. Nie jest to żadna tajemna wiedza, a raczej dość oczywista konkluzja, że większość mieszkańców miasta ma podobne potrzeby – bliskość placówek edukacyjnych, tereny zielone, czy dogodny dojazd do centrum miasta. Jeżeli ktoś z Was grał w młodości w grę Sim City to doskonale pamiętał, że te proste zasady były kluczem do sukcesu. W rzeczywistości wcale nie wygląda to inaczej i parafrazując Billa Clintona można powiedzieć „Planowanie przestrzenne, głupcze!”.

Na zdjęciu zaplanowana z wyprzedzeniem siatka ulic na przedmieściu Ahmadabadu. (C) Google Maps.

Udostępnij