Jeziorko Gocławskie i wielka warszawska polityka

10258319_718645341531199_857927040559149018_n

W październiku 2002 roku spadkobiercy terenów przy Jeziorku Gocławskim zwrócili się o zmianę statusu z użytkowania wieczystego (będącego formą dzierżawy) na własność. Decyzja została podjęta w ciągu zaledwie 3 dni roboczych – wniosek o przekształcenie statusu prawnego posiadanych przez nich terenów został uzupełniony w piątek 18 października, a 24 dnia tego samego miesiąca decyzja była już gotowa! Podpisanie decyzji, w imieniu prezydenta miasta, wykonała urzędniczka ratusza. Trzy dni później – 27 października 2002 roku – wprowadzono nowy ustrój Warszawy, gmina Centrum przestała istnieć a Warszawa stało się jednolitym miastem na prawach powiatu.

Niesamowitym zbiegiem okoliczności 24 października 2002 roku w dzienniku „Rzeczpospolita” ukazał się artykuł pod tytułem „Układ Warszawski” autorstwa Jakuba Ostałowskiego. Był to swoisty wyrok śmierci na ekipie ówczesnego prezydenta Warszawy – Pawła Piskorskiego. Ujawniał on kulisy warszawskiej władzy: podejrzane transakcje, niejasne powiązania na styku biznes-władza, marnotrawienie środków publicznych. W tekście tym pojawia się między innymi nazwisko Łukasza Abgarowicza – obecnie senatora PO, a wówczas jednego z najbliższych współpracowników Piskorskiego.


Tak ich przyjaźń opisywała Gazeta Stołeczna w 2006 roku:

Łukasz Abgarowicz należy do najbliższych współpracowników Pawła Piskorskiego. W czasach tzw. układu warszawskiego, czyli koalicji SLD-PO (wcześniej SLD-UW) rządzącej Warszawą do 2002 r., był radnym i jego prawą ręką w gminie Centrum.

Piskorski i Abgarowicz od lat są spółdzielcami Dembudu. Spółdzielnia prowadzona przez warszawskiego radnego budowała mieszkania dla samorządowej elity PO. Ceny były przystępne, bo Dembud dostawał ziemię bez przetargu. Obaj politycy kupili też pod koniec lat 90. pięć mieszkań na wynajem od firmy Dom Development.

W tym czasie Łukasz Abgarowicz łączył mandat radnego z posadą szefa rady nadzorczej Dom Development. Paweł Piskorski był prezydentem miasta.

Mieszkań próżno było szukać w ogólnodostępnych oświadczeniach majątkowych z 2001 r., które wypełniali jako posłowie, bo obaj spisali rozdzielność majątkową z żonami.

Wczoraj ustaliliśmy, że ich nazwiska pojawiają się obok siebie w Zachodniopomorskiem. Z włościami Piskorskiego sąsiadują setki hektarów należące do rodziny posła PO Łukasza Abgarowicza.

Według naszych informacji chodzi o 417 ha, za które Agencji Nieruchomości Rolnych zapłacono w 2005 r. blisko 2 mln zł gotówką.


Odstawienie Abgarowicza na boczny tor na skutek licznych skandali nie odbiło się negatywnie na kondycji Dom Development. Spółka staje się jednym z największych graczy na rynku nieruchomości w Polsce. Prominentni politycy PO z nią związani dalej odgrywają pierwsze skrzypce w warszawskiej polityce. W 2006 roku warszawskim posłem PO zostaje Andrzej Halicki – właściciel firmy public relations, której fortuna wyrosła na współpracy z nikim innym, jak z Dom Development. Halicki wchodzi do sejmu za Hannę Gronkiewicz-Waltz, która odbija z rąk PiS stolicę.

Halicki, prócz zarządzania własną firmą, został też dyrektorem biura zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich – jednego z największych i najpotężniejszych lobby w kraju. Swoją funkcję wykonywał aż do objęcia mandatu posła. Halicki obecnie jest szefem PO na Mazowszu. Razem z Marcinem Kierwińskim kontrolują partię również w Warszawie.


W 2008 roku nowy rząd PO-PSL nowelizuje program dopłat do kredytów hipotecznych i wprowadza „Rodzinę na Swoim”. 6 lat później wchodzi w życie program MDM – „Mieszkanie Dla Młodych”. Eksperci są zgodni, że głównym beneficjentem programu MDM są deweloperzy oraz banki. Za uchwaleniem Ustawy w kształcie korzystnym dla deweloperów był Andrzej Halicki.


 

Kolor czerwony oznacza własność Skarbu Państwa, kolor szary własność prywatną.

Kolor czerwony oznacza własność Skarbu Państwa, kolor szary własność prywatną.

Dwanaście lat po artykule w Rzeczpospolitej układu warszawskiego nie ma, ale mieszkańcy Warszawy wciąż odczuwają konsekwencje decyzji podjętych w tamtym czasie przez rządzącą nadal w Warszawie Platformę Obywatelską.

Na zwróconej w 2002 roku działce znajduje się bowiem jeziorko Gocławskie, które zgodnie ze stanem faktycznym oraz opinią Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej należy do wód przepływowych. Wody przepływowe zgodnie z Konstytucją są niezbywalną własnością skarbu państwa. Do tej kategorii należą morze, rzeki, kanały czy też jeziora. Jest to nasza wspólna własność.

Jeziorko Gocławskie jest jedynym w historii Polski przypadkiem, gdy woda przepływowa wpada do jeziora i staje się nagle wodą stojącą, by następnie wypłynąć z jeziora i znowu stać się wodą płynącą. Jak mogło dojść do sprywatyzowania Jeziorka Gocławskiego i zmianę statusu wody z płynącej na stojącą? Sprawę powinna wyjaśnić prokuratura.

Dzisiaj, tuż przy Jeziorku Gocławskim, Dom Development buduje blokowisko szumnie nazwane Apartamenty Saska nad Jeziorem. Działkę (bez samego Jeziorka) spółka kupiła kilka lat wcześniej od francuskiego dewelopera. Deweloper buduje bloki pomimo tego, że swoim klientom z Osiedla Saska obiecywał, że nad samym Jeziorkiem nic nie powstanie.

Równie zagadkowa jest sprawa “zaginionego” parku OWS Jeziorko Gocławskie, który nagle zniknął, by zrobić miejsca nowej zabudowie mimo iż nadal figuruje na liście miejskich parków w Warszawie! Mieszkańcy Przyczółka Grochowskiego tracą widok z okien na park, a mieszkańcy miasta tracą jeden z klinów napowietrzających. Planu Zagospodarowania Przestrzennego dla okolicy Jeziorka Gocławskiego nadal nie ma pomimo, iż obecny burmistrz Pragi-Południe Tomasz Kucharski rządzi dzielnicą już prawie 8 lat! Sprawa wydanych decyzji administracyjnych trafiła do NIK w ramach kontroli “zachowania ładu przestrzennego przy planowaniu i realizacji inwestycji budowlanych”.


Decyzja o zmianie prawa do użytkowania wieczystego terenu na prawo własności z dnia 24 października 2002 roku:

  1 23

Inne:

jg 10552578_772658332796566_1262545574969208645_n mem3

Zobacz też: