Samochód w mieście

Piesi  Rowery  Transport publiczny  24 września 2021

Auta zrewolucjonizowały życie w naszych miastach, ale jakim kosztem?

Samochód w mieście

Prawdziwy dzień bez samochodu

24 lutego 2000 roku w Bogocie, stolicy Kolumbii, odbył się eksperyment po nazwą dia sin carro („dzień bez samochodu”). Tego dnia w mieście obowiązywał zakaz wjazdu prywatnych samochodów na ulice miasta. Około 800 tysięcy samochodów zostało wówczas w garażach, a autobusy miejskie jeździły z niemal pełnym obłożeniem. Wiele osób stwierdziło, że zamiast dojechać do pracy samochodem, taksówką czy autobusem, użyje własnych mięśni i dotrze do celu pieszo, rowerem lub na rolkach. Tego dnia po raz pierwszy od czterech lat nikt na ulicach Bogoty nie zginął w wypadku samochodowym, a liczba hospitalizowanych była o około jedną trzecią mniejsza. Tego dnia na ulicach kolumbijskiej stolicy nie zginęło ani jedno dziecko.  Jednocześnie szkoły meldowały normalny poziom frekwencji i wszyscy jakoś docierali do pracy. Cały ten eksperyment przyjął się na tyle dobrze, że mieszkańcy zagłosowali za corocznym dniem bez samochodu, a od 2015 roku zakazano używania samochodów prywatnych w godzinach szczytu.

fot. Twitter @RadNalNarino

Dlaczego tak bardzo lubimy jazdę samochodem

Nie tylko my, Polacy, ale blisko dziewięciu na dziesięciu Amerykanów, trzy czwarte Kanadyjczyków i dwie trzecie Brytyjczyków codziennie dojeżdżających do pracy autem. Co tak wyjątkowego jest we własnym samochodzie? Wolność. Uniwersalna wartość dla każdego człowieka. Jazda po pustej drodze i prowadzenie własnego auta wyzwala tak zwane poczucie kontroli. Badania pokazują – kierowcy uważają, że znacznie bardziej kierują swoim własnym życiem niż pasażerowie komunikacji zbiorowej. Ekskluzywne auta są pełne symboliki i wartości, które powodują potężny, chociaż tymczasowy wzrost poczucia statusu społecznego. Wynikająca z tego reakcja biochemiczna jest szczególnie silna u młodych mężczyzn. Według badaczy z Montrealu studenci, którzy spędzali zaledwie godzinę za kierownicą sportowego auta doznawali gwałtownego przypływu testosteronu, podczas gdy jazda starszym modelem auta z dużym przebiegiem doprowadzała nawet do lekkiego niedoboru tego hormonu. Efekt ten o tyle ciekawszy, że reakcja endokrynologiczna była niezależna od tego czy kierowca jest obserwowany.

Czy samochód daje wolność w mieście

W większości miast wykluczony jest element pustej drogi i wysokiej prędkości dający człowiekowi psychologiczne poczucie kontroli. Luksusowe auta stoją w identycznych korkach, tak jak wszystkie inne pojazdy. Nie ma znaczenia, jak szybko dany pojazd może jechać, gdy utknie w korku. Prowadzenie aut w takich warunkach jest męczące zarówno dla ciała, jak i umysłu. We krwi miejskich kierowców zamiast podwyższonego poziomu testosteronu znajduje się mieszanka hormonów stresu. Im natężenie ruchu jest większe, tym wyższe są poziomy adrenaliny i kortyzolu, które choć w krótszej perspektywie poszerzają drogi oddechowe i przyspieszają prace serca zwiększając czujność, to w dłuższej perspektywie potrafią być przyczyną chorób. Jeżdżąc po mieście dłużej potrzeba nawet około sześćdziesięciu minut, aby odzyskać standardową zdolność koncentracji.

Naukowcy przeprowadzający badania dla firmy Hewlett-Packard odkryli, że podróżujący w godzinach szczytu narażeni byli na podobny poziom stresu, co piloci myśliwców czy policyjny oddział postawiony przed tłumem demonstrantów. Chroniczna furia drogowa, bo tak nazwano tę chorobę, wpływa na układ odpornościowy, osłabia kości i naczynia krwionośne oraz doprowadza do wymierania komórek pod wpływem stresu. Może nawet wpływać na kształt ciała migdałowego (ośrodka strachu w mózgu) i niszczyć komórki w hipokampie. Właśnie dlatego grupą szczególnie narażoną na różnego rodzaju choroby są kierowcy autobusów miejskich.

Henry Ford powiedział kiedyś o jednym ze swoich najsłynniejszych dzieł, czyli Fordzie T, słowa: „Każdy klient może kupić samochód pomalowany na dowolny kolor, pod warunkiem, że będzie to czarny”. Te słowa dobrze oddają iluzoryczne poczucie wolności, jakie daje nam jazda samochodem w warunkach miejskich. I choć nikt nie kwestionuje wymiernych korzyści z faktu popularyzacji samochodu jako środka lokomocji to należy pamiętać, że wszystko w nadmiarze szkodzi.

Fot. Unsplash.com

“Miasto może być przyjazne albo dla ludzi, albo dla samochodów”

Należy również pamiętać, że Dzień bez samochodu nie udałby się, gdyby nie działania burmistrza Enrique Peñalosy, który powiedział: „Miasto może być przyjazne albo dla ludzi, albo dla samochodów, lecz nigdy dla jednych i drugich”. Potem odrzucił plan rozwoju autostrad na obszarze aglomeracji miejskiej i przesunął te środki na setki kilometrów dróg rowerowych, szereg parków i skwerów, oraz sieć nowych bibliotek, szkół i żłobków. Wraz z tymi działaniami stworzył też pierwszy w Bogocie system szybkiej komunikacji wykorzystując do tego autobusy, zamiast kolei miejskiej czy tramwajów.

Miasto szczęśliwe

Wszystkie te działania pokazują, że urbanistyka nie jest stałą nauką, ewoluuje i jej immanentną cechą jest zmiana. Peñalosa sprzeciwiając się dogmatom XX-wiecznej urbanistyki kierował się dążeniem do szczęścia mieszkańców kolumbijskiej stolicy. Nie mierzonego dochodem na głowę, czy liczbą aut na sto tysięcy mieszkańców, ale realnemu poczuciu szczęścia i bezpieczeństwa zarówno obecnych, jak i przyszłych pokoleń. I choć Peñalosa jasno zaznaczył, że nie będzie w stanie sprawić, że zarówno Bogota jak i Kolumbia nadrobią różnice w dochodach i zrównają się z zamożnością amerykańskich społeczności to sprawi, że będą po prostu szczęśliwsi.

Dokonaniom burmistrza Bogoty z niedowierzaniem przyglądała się społeczność międzynarodowa, a specjaliści ONZ z niedowierzaniem oglądali dane. Poczucie bezpieczeństwa, dostęp do komunikacji, czystsze środowisko oraz przesunięcie środków na cele publiczne doprowadziło do ogólnego wzrostu poziomu życia mieszkańców kolumbijskiej stolicy bez drastycznej zmiany dochodów. To nie pieniądze, ale miasto ponownie oddane ludziom odegrały najważniejszą rolę.

Artykuł powstał na podstawie książki “Miasto szczęśliwe”*, opracował Paweł Goncikowski

Montgomery, C., Tesznar, T. i Springer, F., Miasto szczęśliwe, Kraków 2019
Udostępnij