Oddech spalin. Warszawiacy duszą się dwutlenkiem azotu

Parkowanie  Robert Soszyński  Smog  28 kwietnia 2020

Członkowie Polskiego Alarmu Smogowego przeprowadzili przełomowe, największe w kraju badanie stężenia dwutlenku azotu (NO₂) w powietrzu. Wyniki są szokujące.

Oddech spalin. Warszawiacy duszą się dwutlenkiem azotu

Saska Kępa i Ochota na prowadzeniu

W przeprowadzonych jeszcze przed kwarantanną badaniach najwyższe wyniki zanieczyszczenia powietrza odnotowano na Wale Miedzeszyńskim (Saska Kępa) – 87,5 µg/m³, czyli 220% dopuszczalnej normy rocznej (40 µg/m³) oraz przy ul. Niemcewicza i Raszyńskiej (87.1 µg/m³). Dalej na ul. Francuskiej na wysokości Obrońców i Zwycięzców – 76,1 µg/m³ (190%) i na skrzyżowaniu Kruczej i Al. Jerozolimskich – 72,4 µg/m³ (180%).

Wyniki na Saskiej Kępie szokują, bo dotychczas to Śródmieście uchodziło za dzielnicę o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu – w tym błędnym przeświadczeniu utwierdziły nas wskazania z dość skąpego miejskiego systemu monitoringu jakości powietrza. Choć ul. Francuska jest zielona, z urodzajem drzew i krzewów, to w okolicy kursuje dużo samochodów dostawczych oraz kierowców, którzy prawdopodobnie omijają tamtędy korek na Wale Miedzeszyńskim.

Nigdzie nie jest bezpiecznie

Przekroczenie norm odnotowano aż w 81 ze 121 punktów w mieście. Pomiary prowadzone były głównie blisko jezdni, w okolicy przejść dla pieszych, w miejscach, w których piesi czekają na zielone światło. Równolegle prowadzono pomiary na ulicach osiedlowych. Badanie wykazało, że nawet 50 – 100 metrów w głąb osiedli stężenia są wciąż wysokie i wynoszą nawet 35 µg/m³. To niewiele poniżej normy rekomendowanej przez WHO. Taki udział toksycznej substancji w powietrzu, którym na co dzień oddychamy, nie pozostaje bez wpływu na zdrowie. 

Trujące powietrze i stare silniki

Choć nie można przy tym zapominać o negatywnym wpływie tzw. niskiej emisji z pieców opalanych paliwem stałym, to źródłem NO₂ w mieście są prawie wyłącznie silniki samochodów i autobusów. Ponad połowę masy tej trującej substancji generują silniki Diesla produkowane przed 2011 r. Spaliny Diesla są uznane przez Międzynarodową Agencję ds. Badań nad Rakiem i WHO za substancję rakotwórczą. Podwyższone stężenie dwutlenku azotu odpowiada za zaostrzenie chorób układu oddechowego i przedwczesne zgony. Długotrwała ekspozycja zwiększa też ryzyko chorób przewlekłych a częstotliwość infekcji układu oddechowego u dzieci rośnie nawet o 200-400%. Popularne objawy to katar, podrażnienie gardła, suchy kaszel, niedrożność nosa, nasilenie objawów astmy oskrzelowej. Według raportu European Environment Agency z 2019 roku, obejmującego dane z lat 2000-2017, w Polsce z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera 45 700 osób rocznie.

Co możemy zrobić?

W ślad za Polskim Alarmem Smogowym postulujemy:

  1. Utworzenie stref zakazu wjazdu do centrum najbardziej trujących samochodów – w tym celu rząd musi dać władzom miast uprawnienia do tworzenia stref ograniczonej emisji komunikacyjnej na podstawie norm Euro, wzorem Niemiec i Londynu.
  2. Znaczne podwyższenie akcyzy od sprowadzanych starych aut, szczególnie z silnikiem Diesla, w celu zminimalizowania ich importu i udziału w polskim ruchu drogowym. Każdego roku importujemy ponad 450 000 samochodów z silnikiem Diesla – ten proces należy koniecznie ograniczyć.
  3. Rozszerzenie systemu pomiaru jakości powietrza, wzorując się na modelu zastosowanym przez Polski Alarm Smogowy.
  4. Stworzenie restrykcyjnych regulacji dostaw w strefie śródmiejskiej z priorytetem na bezpieczeństwo i jakość powietrza – m.in. dostawy rowerami cargo, czy miejskie przesyłkomaty.
  5. Rozwój komunikacji miejskiej i rowerowej: rozwinięcie sieci buspasów, zapewniającej ciągłość przejazdu i punktualne kursy komunikacją zbiorową, zwiększenie liczby połączeń tramwajowych i autobusowych oraz system bezpiecznych pasów dla rowerów wydzielonych z jezdni a nie z chodnika.

Badania prowadzone były w październiku i listopadzie a pobrane próbki przeanalizowane w szwajcarskim laboratorium Passam AG.

– Przemek Ostaszewski

Źródła

Udostępnij