Kobieta w mieście

Miasto kobiet  16 kwietnia 2021

Cztery kontynenty, cztery bardzo różne miasta i ciągle ta sama historia.

Kobieta w mieście
  • Spacerujemy z siostrą po Chmielnej. Jest ciepły, letni wieczór, a wokół nas – pełno ludzi. Nagle podbiega do mnie jakiś facet i łapie mnie za pośladek. Jestem tak zaskoczona jego bezczelnością, że bez namysłu uderzam go parasolką w łeb i w ostrych słowach każę mu spadać. Obie z siostrą jesteśmy w szoku. Przez resztę wieczoru odczuwam obrzydzenie. (Polska)
  • Pusta ulica niedaleko mojego wydziału. Wracam do domu z wieczornych zajęć. Do przejścia zostało mi już tylko 100 metrów, gdy nagle z pobliskiego sklepu wyłania się mężczyzna. Zaczyna mnie zagadywać i, pomimo mojego sprzeciwu, iść za mną aż do mojego bloku. Na szczęście w drzwiach wejściowych stoją moi sąsiedzi. Na ich widok facet się oddala, a ja od tamtej pory za każdym razem, gdy wracam po ciemku do domu, ściskam w dłoni, niczym kastet, pęk kluczy. Sytuacja powtarza się tydzień później. Tym razem mężczyzna jest tak naćpany, że udaje mi się go zostawić w tyle. (USA)
  • Budynek biurowy, w którym pracuję. Wsiadam do pustej windy. Tuż przed zamknięciem drzwi wpycha się do niej nieznajomy mężczyzna. Zaczyna mnie zagadywać. Jest nachalny, a droga na 26. piętro wydaje mi się nagle nieskończenie długa. W windzie jest tylko nas dwoje. Czuję się nieswojo. Zdawkowo odpowiadam na jego pytania, bo boję się, że moje milczenie może go rozzłościć. Ku mojemu zdziwieniu, mężczyzna wysiada wraz ze mną na 26. piętrze, chociaż wiem, że tam nie pracuje, i podąża za mną do mojego biura. Przepędzają go dopiero koledzy z pracy. (Kuwejt)
  • Willowa dzielnica ambasad. Jasny, letni wieczór. Wracam do mojego akademika chodnikiem znajdującym się wzdłuż ruchliwej ulicy. Od akademika dzieli mnie jeszcze około 500 metrów. Nagle jeden z samochodów zawraca na rondzie i zaczyna powoli jechać za mną. Myślę sobie, że to na pewno przypadek i że mężczyźni w samochodzie po prostu szukają jakiegoś adresu. Skręcam w uliczkę, przy której znajduje się mój akademik. Samochód skręca w tę samą ulicę i nadal jedzie za mną. Mężczyźni zaczynają coś do mnie krzyczeć z okien samochodu, ale ja na szczęście docieram już do akademika. Natręci ulatniają się, gdy stojący przed bramą dozorca pyta ich, czego ode mnie chcą. Wchodzę do mojego pokoju i mam nadzieję, że następnego dnia ci mężczyźni nie będą na mnie czekać w pobliżu akademika. (Tunezja)

Kobieta w miejscu publicznym

Z perspektywy czasu wiem, że miałam dużo szczęścia. Nie zmienia to jednak faktu, że żadna z wyżej opisanych sytuacji nie powinna mieć miejsca. Za każdym razem natręt lub natręci atakowali w chwili, gdy wykonywałam zwyczajne czynności: spacerowałam, patrzyłam w telefon, jechałam windą do pracy, myślałam, szłam, stałam. Niestety, kobiety często padają ofiarami zastraszania za samo bycie kobietą w takich przestrzeniach publicznych jak parki, stacje metra, autobusy i chodniki, czyli miejsca, w których mamy prawo czuć się bezpiecznie i z których mamy prawo korzystać bez względu na porę dnia czy nocy.

Nasze prawo do swobodnego korzystania z miejsc publicznych bywa ograniczane przez nachalnych lub wręcz agresywnych mężczyzn. Wiem, że “not all men”, ale statystyki są nieubłagane. Według raportu przygotowanego przez Agencję Praw Podstawowych Unii Europejskiej w sytuacjach, gdy sprawcami przemocy wobec kobiet nie są ich obecni lub byli partnerzy, ale, na przykład, przypadkowe oblechy kręcące się po Chmielnej. Mężczyźni są odpowiedzialni za 67% przypadków przemocy fizycznej i aż za 97% przypadków przemocy na tle seksualnym.

Bezpieczeństwo kobiet w mieście 

W zeszłym miesiącu napisałam tekst o tym, jak projektanci miast często nie uwzględniają szczególnych potrzeb kobiet związanych z transportem, wykonywaną przez nie pracą opiekuńczą oraz kwestiami bezpieczeństwa. To właśnie na tych ostatnich chcę się skupić w dzisiejszym tekście. W szczególności chciałabym poruszyć sprawy związane z molestowaniem i przemocą na tle seksualnym, ponieważ ostatnie tygodnie po raz kolejny uświadomiły nam, że miasta (a raczej mieszkający w nich ludzie) potrafią być nie tylko nieprzyjazne, ale i niebezpieczne dla kobiet. 

 

Londyn, Wielka Brytania

Na początku marca Sarah Everard, trzydziestotrzyletnia mieszkanka Londynu, zaginęła w drodze do domu. Kilka dni później zwłoki Sary zostały znalezione w lesie w Kent. Mężczyzna, policjant, podejrzewany o jej zamordowanie, trafił do aresztu. Tymczasem na ulice Londynu tłumnie wyszły kobiety wstrząśnięte losem Sary. Na jednym z transparentów niesionych przez protestujące można było zobaczyć napis: “She was walking home”, czyli “Szła do domu”. To krótkie hasło podkreśla zwyczajność sytuacji, w których kobiety są narażone nie tylko na tzw. “nieprzyjemności” jak, między innymi, wulgarne propozycje creepów, ale i na pobicie, gwałt lub śmierć.

New Delhi, Indie

Do tej pory pamiętam grudzień 2012 roku, kiedy w mediach pojawiła się wiadomość o dwudziestotrzyletniej kobiecie pobitej, brutalnie zgwałconej i torturowanej przez grupę mężczyzn w New Delhi. Dla wielu jednym z najbardziej szokujących aspektów tego tragicznego zdarzenia był fakt, że wszystko odbyło się w autobusie, którym dziewczyna wracała do domu w towarzystwie swojego przyjaciela. Prawie dwa tygodnie później Jyoti Singh, bo tak nazywała się pobita i zgwałcona kobieta, zmarła w wyniku odniesionych obrażeń.

Gdańsk, Polska

Również w Polsce kobiety narażone są na niebezpieczeństwo za sam fakt bycia kobietą w przestrzeni publicznej. Wszyscy pamiętamy sprawę dziewiętnastoletniej Iwony Wieczorek, która w 2010 zaginęła w drodze z Sopotu do Gdańska. Kobiety do tej pory nie udało się odnaleźć.

Warszawa, Polska

W 2013 roku w Lesie Kabackim w Warszawie zgwałcono biegaczkę. Ówczesny burmistrz Ursynowa, Piotr Guział, komentując tę sprawę, nie mógł się powstrzymać od wypomnienia zgwałconej kobiecie, że wyszła pobiegać po zmroku: “Tragedia. Współczuję. Nie biegajcie po zmroku samemu w miejscach odludnych. Tylko jak ona biegła po ciemku?”

Co wie każda kobieta?

Od najmłodszych lat jesteśmy uczone, żeby unikać samotnych spacerów po zmroku, omijać słabo oświetlone ulice, żeby mieć pod ręką ciężki pęk kluczy lub gaz pieprzowy, żeby nie zapuszczać się w ciemne zaułki i nie prowokować strojem.

Kilka tygodni temu popularna dziennikarka modowa – Harel, przeprowadziła na swoim profilu na Instagramie ankietę dotyczącą doświadczeń i zachowań jej czytelniczek w miejscach publicznych.

  • Na stwierdzenie: “Zazwyczaj ubieram się tak, by czuć się bezpiecznie”, 77% osób biorących udział w ankiecie odpowiedziało “tak”.
  • 69% ankietowanych odpowiedziało twierdząco na zdanie: “Wiedząc, że będę wracać po zmroku, wybieram inny styl niż w dzień”.
  • Na stwierdzenie: “Spotkałam się z zaczepkami obcych z seksualnym podtekstem”, aż 87% ankietowanych odpowiedziało “tak”.

A my przecież chcemy normalnie żyć. Chcemy ubierać się tak, jak nam się podoba, a nie z myślą o tym, że w razie tragedii zostaniemy oskarżone o prowokowanie. Chcemy móc korzystać z windy i nie martwić się, że razem z nami wsiądzie do niej nachalny typ, którego trzeba będzie spławić, a jednocześnie nie rozwścieczyć. Chcemy jeździć metrem, tramwajami i autobusami bez ryzyka, że zostaniemy obmacane. Chcemy móc korzystać z ciepłych wiosennych wieczorów bez strachu o to, że znikniemy bez śladu, zostaniemy zgwałcone lub zamordowane, albo jedno i drugie. Chcemy również nie być obwiniane, jeśli ktoś nas skrzywdzi.

To nie nasza wina!

Po morderstwie Sary Everard, Anna Yearley, dyrektorka organizacji pozarządowej Reprieve zajmującej się przypadkami łamania praw człowieka, napisała na Twitterze: “Do wszystkich kobiet, które dają znać swoim znajomym, że bezpiecznie dotarły do domu, które w nocy noszą buty na płaskiej podeszwie, aby w razie czego móc szybciej uciekać, które mają klucze pod ręką, aby użyć ich w razie potrzeby: to nie wasza wina. Nigdy. Tak wiele z nas może podzielić się historiami o tym, jak zostałyśmy zaatakowane. To nigdy nie jest nasza wina.”

Co musi się zmienić?

Zabójstwo Sary Everard sprawiło, że w mediach społecznościowych mężczyźni zaczęli pytać, jak powinni zmienić swoje zachowanie, aby kobiety poczuły się bezpiecznie w miejscach publicznych. Kobiety udzieliły następujących odpowiedzi:

  • jeśli idziecie za kobietą, zachowajcie dystans i nie podchodźcie zbyt blisko, aby jej nie wystraszyć.
  • reagujcie, jeśli zauważycie kobietę próbującą odpędzić nagabującego ją typka.
  • odprowadzajcie swoje koleżanki do domu bez wypominania im, że zachowują się jak histeryczki.

Zakorzeniony w nas strach przed napaścią w miejscach publicznych ma solidne podstawy. Z raportu Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej wynika, że jedna na trzy kobiety powyżej piętnastego roku życia doświadczyła przemocy fizycznej lub na tle seksualnym. Według australijskich badań z 2014 roku dwie trzecie ankietowanych kobiet doświadczyło molestowania seksualnego (fizycznego lub słownego) w miejscu publicznym. 

Kobiety się boją 

Nasze doświadczenia sprawiają, że jesteśmy bardziej niż mężczyźni wyczulone na ewentualne zagrożenia w miejscach publicznych. W “Niewidzialnych kobietach” Caroline Criado Perez przywołuje badanie przeprowadzone przez brytyjskie ministerstwo transportu, z którego wynika, że 60% kobiet odczuwa strach stojąc na peronie i czekając na pociąg, 49% kobiet boi się czekać na przystankach autobusowych, a 59% procent boi się, wracając samotnie na piechotę do domu ze stacji kolejowej lub przystanku autobusowego. Mężczyźni o wiele rzadziej odczuwają strach w wyżej opisanych sytuacjach: jest to odpowiednio 25%, 20% i 25%.

Jak poruszać się po mieście, żeby czuć się bezpiecznie? 

Strach i poczucie zagrożenia nie pozostają bez wpływu na sposób, w jaki kobiety poruszają się po mieście. Badania przeprowadzone w Finlandii, Szwecji, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Tajwanie i Zjednoczonym Królestwie ujawniły, że planując swoje trasy po mieście, kobiety biorą pod uwagę ewentualne zagrożenia, które mogą je spotkać po drodze. W rezultacie unikają one, w miarę możliwości, pewnych środków transportu publicznego i starają się nie podróżować w nocy, aby zminimalizować ryzyko napaści. Wiele kobiet rezygnuje z transportu publicznego na rzecz taksówek lub własnych samochodów. Te, które nie mogą sobie na to pozwolić, w szczególności w ubogich krajach Globalnego Południa, starają się zmniejszyć ryzyko np. poprzez podróżowanie w towarzystwie innej osoby. Niestety, w przypadku wspomnianej wcześniej Jyoti Singh powrót do domu autobusem w towarzystwie przyjaciela nie uchronił jej przed pobiciem i gwałtem. Bywa, że kobiety, które dojeżdżają do pracy środkami transportu publicznego, czują się w nich na tyle niebezpiecznie, iż całkowicie rezygnują z zatrudnienia, jeśli nie mogą pozwolić sobie na zapewnienie prywatnego transportu. 

Czy możemy to zmienić? 

Criado Perez proponuje kilka rozwiązań, które sprawią, że kobiety poczują się bezpieczniej w miastach: dobrze oświetlone, przejrzyste wiaty przystankowe; umieszczanie przystanków autobusowych w pobliżu zabudowań tam, gdzie jest możliwe; lepsze oświetlenie ulic. W odpowiedzi na pobicie i zgwałcenie Jyoti Singh w New Delhi, grupa kobiet stworzyła specjalną platformę internetową umożliwiającą kobietom oznaczanie miejsc, w których spotkały się z molestowaniem seksualnym. Na podstawie zebranych z pomocą platformy danych okazało się, że obmacywanie jest najczęstszą formą molestowania, której doświadczają kobiety w miejscach publicznych oraz że do molestowania najczęściej dochodzi w autobusach miejskich.

Problem jest systemowy 

Wspomniane wyżej rozwiązania nie wyeliminują, niestety, systemowego problemu, którym jest ciche przyzwolenie społeczeństwa na zastraszanie kobiet w miejscach publicznych. Kobiety decydujące się na zgłoszenie przypadków molestowania, często są traktowane w lekceważący sposób przez służby, które w teorii mają obowiązek zapewnić im bezpieczeństwo. Obawiam się, że potrzeba jeszcze wielu lat na zmianę zachowań mężczyzn wobec kobiet w przestrzeni publicznej. Nie chcemy, by nasza płeć sprawiała, że automatycznie stajemy się celem ataków, molestowania i zastraszania w autobusach, metrze, deptakach i na przystankach. Czekamy na dzień, w którym bez strachu będziemy mogły korzystać po zmroku z parków, nie bać się, że zostaniemy obmacane w windzie przez obcego nam mężczyznę, przestać traktować nasze klucze jako ewentualne narzędzie obrony. Czekamy na dzień, w którym wreszcie poczujemy się bezpiecznie.

Autorką artykułu jest Michalina Grzelka. Antropolożka, arabistka, doktorantka na Wydziale Antropologii State University of New York at Albany.

Źródła:
Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej. 2015. Violence against women: An EU-wide survey. Dostęp online: https://tinyurl.com/3fpbp4ea
Campbell, Lucy. 2021. “Women tell men how to make them feel safe after Sarah Everard’s disappearance.” The Guardian. Dostęp online: https://tinyurl.com/99mcufzv
Criado-Perez, Caroline. 2019. Invisible Women: Data Bias in a World Designed for Men. New York: Abrams Press.
Dodd, Vikram. 2021. “Sarah Everard: Met police officer charged with kidnap and murder.” The Guardian. Dostęp online: https://tinyurl.com/vcwz65z7
Harel @harelblog: https://www.instagram.com/harelblog/?hl=pl
Kirka, Danica. 2021. “U.K. police protest response stokes outrage before crime bill.” CTV News. Dostęp online: https://tinyurl.com/am3jxe5h.
Redakcja. 2014. “Gwałt w Lesie Kabackim. Guział przeprasza.” Warszawa Nasze Miasto. Dostęp online: https://tinyurl.com/n4fud3sv
Udostępnij