e-hulajnoga – nowy środek transportu?

e-Hulajnogi  24 listopada 2019

Postanowiliśmy się przyjrzeć jaki element układanki transportowej stanowią hulajnogi i jak usługa hulajnóg na minuty wpływa na zachowania transportowe oraz miejską przestrzeń.

e-hulajnoga – nowy środek transportu?

W październiku 2018 we Wrocławiu po raz pierwszy w Polsce do grona usług transportowych, dostępnych do wypożyczania za pośrednictwem aplikacji mobilnej, dołączyły elektryczne hulajnogi. Nieznacznie później pojawiły się także w Warszawie. Dziś rynek współdzielonych hulajnóg (z ang. scooter sharing) w Warszawie dzielą między sobą 4 zachodnie firmy, które, jak deklarują, udostępniają łącznie kilka tysięcy pojazdów.
Systemy-wypożyczalnie wypromowały nowy środek transportu i umożliwiły łatwe wypróbowanie pojazdów. Coraz więcej osób decyduje się na kupno własnej hulajnogi elektrycznej. Cały proces wywołał widoczne zmiany w krajobrazie miasta i otworzył kolejny rozdział w myśleniu o mobilności miejskiej. Hulajnogi są nowym sposobem poruszania się po mieście, ale czy znacząco zmieniają dotychczasowe możliwości? Zaparkowane hulajnogi zajmują przestrzeń, która wcześniej mogła spełniać inne cele, a jednocześnie w pewnym stopniu mogą zastąpić inne środki transportu, przez które zajmowana przestrzeń jest większa. Dodatkowo, przeznaczenie hulajnóg i sposób ich użytkowania nie są oczywiste. Konieczne jest dostosowanie obowiązującego prawa do nowych wynalazków.

Hulajnoga elektryczna to stosunkowo innowacyjny środek transportu. Jej konstrukcja przypomina klasyczną hulajnogę, ale posiada napęd mechaniczny. Kierujący prowadzi na stojąco, mechanicznie steruje kierunkiem jazdy, a za pomocą przycisków reguluje prędkość. Wbudowane ograniczenia pozwalają na rozpędzanie się pojazdami do 20-25 km/h (mogą być one zdjęte poprzez modyfikację oprogramowania, a niektóre modele sprzedawane są bez ograniczników). Jeżdżenie na hulajnodze elektrycznej wymaga od użytkownika jedynie utrzymywania równowagi, ale nie wymaga używania siły. Jest znacząco cięższa ze względu na wbudowaną elektronikę i akumulator. Waga popularnej wśród prywatnych właścicieli e-hulajnogi Xiaomi jest porównywalna z wagą przeciętnego roweru szosowego, natomiast niektóre modele są cięższe.
Zjawisko popularyzacji hulajnóg elektrycznych ma wiele aspektów, które można analizować, od celu ich wykorzystania w transporcie, po stosunkowo nowy model biznesowy, oparty na sharing economy. Postanowiłem się przyjrzeć dwóm najbardziej podstawowym aspektom: jaki element układanki transportowej stanowią hulajnogi i jak scooter-sharing (usługa hulajnóg na minuty) wpływa na zachowania transportowe i przestrzeń.

Scooter-sharing

Zaskakująco dużym problemem omawianego tematu jest słownictwo, wywodzące się z angielskiego. Car-sharing jest powszechnie przyjętym terminem, określającym usługę współdzielonych samochodów. Przyjęło się także używać sformułowania samochód na minuty, jednak jest ono mniej powszechne. Analogiczne potraktowanie hulajnóg może rodzić nieporozumienia: po angielsku hulajnoga to scooter i będzie nam się raczej kojarzyć z pojazdem, na którym można siedzieć. Jednak ze względu na ograniczenia polskiego słownictwa, scooter-sharing będę używał zamiennie z e-hulajnogami na minuty.

Scooter-sharing w ciągu ostatnich kilku lat stopniowo pojawiał się w Stanach Zjednoczonych, aby niedawno dotrzeć do miast Europy. Ze względu na dotychczasowy brak regulacji prawnych, niektóre kraje, stany i miasta wprowadziły przepisy, porządkujące funkcjonowanie hulajnóg, w tym także scooter-sharingów w ruchu i przestrzeni. Polskie procesy legislacyjne się toczą, dlatego rozmowa o przyszłości i możliwościach hulajnóg elektrycznych jest dzisiaj niezwykle ważna.
Usługi współdzielenia, takie jak car-sharing i scooter-sharing, najczęściej są zyskownymi przedsięwzięciami prywatnych inwestorów. Zgodnie z raportem RAC Foundation, w Wielkiej Brytanii samochody spędzają 96% czasu na parkingu, zajmując miejsce postojowe i tracąc na wartości [1]. Odsetek ten w innych europejskich krajach jest podobny. Sharing umożliwia optymalizację wykorzystania zasobów poprzez dzielenie się nimi na określonych zasadach. Dzięki temu, w przypadku transportu indywidualnego, ogólna liczba pojazdów może zostać ograniczona, a koszty zmniejszone.

Jednocześnie warto pamiętać, że nawet najbardziej efektywne współdzielenie transportu samochodowego jest mniej ekonomiczne, wykorzystuje więcej energii i zajmuje więcej przestrzeni niż sprawny transport zbiorowy.

Dla kogo są e-hulajnogi i scooter-sharing?

W Warszawie obserwujemy niezwykle dynamiczny rozwój nowych usług transportowych. Reklamy e-hulajnóg na minuty podpowiadają do kogo przede wszystkim swoje usługi kierują operatorzy. To kobiety i mężczyźni, przede wszystkim młodzi i w średnim wieku. Wiele z nich jest ubranych elegancko, są to na przykład mężczyźni w garniturach. Własne spostrzeżenia i wnioski postanowiłem uzupełnić kilkoma rozmowami przeprowadzonych z potencjalnymi użytkownikami.

Dobór rozmówców na podstawie postaci prezentowanych w materiałach marketingowych operatorów wydaje się uzasadniony, ponieważ to oni są targetem usługodawcy. W odróżnieniu od chodzenia na piechotę, miejskiego roweru Veturilo, czy nawet transportu publicznego, ceny wynajmu elektrycznych hulajnóg są stosunkowo wysokie. Raczej można je zaliczyć do droższych usług transportowych, porównywalnych z przewozem osób, taksówkami i car-sharingiem. Regularne korzystanie ze scooter-sharing można uznać za kosztowne.

W odróżnieniu od usług opartych na samochodach, hulajnogi nie stoją w korkach, dzięki czemu są dobrym rozwiązaniem dla osób, które się spieszą i mają do załatwienia wiele spraw. Na dłuższych trasach hulajnoga elektryczna może nie być wystarczająco konkurencyjna, ale znacząco usprawnia poruszanie się w godzinach szczytu na odległość kilku kilometrów. Jeden z moich rozmówców docenił możliwość zastąpienia hulajnogą autobusu, przekonując, że choć sam czas przejazdu jest podobny, przewaga wynika z braku konieczności docierania na przystanek końcowy, oczekiwania na pojazd i dojścia do celu.
Zasilanie elektryczne sprawia, że użytkownik nie musi wkładać żadnej siły, dlatego, w odróżnieniu od napędzanego własnymi mięśniami roweru, nie istnieje ryzyko zmęczenia. O ile nie ma niesprzyjających warunków pogodowych, nie ma też obaw o zaburzenie wyglądu (pobrudzenia, spocenia). Dress-code jest często nieodłączną częścią pracy biurowej. W odróżnieniu od rowerów, żadnej przeszkody nie stanowi damski ubiór – sukienki i spódnice.

Ze wszystkich powyższych względów scooter-sharing skierowany jest w znaczącym stopniu do pracowników przedsiębiorstw i korporacji, osób w młodym i średnim wieku, którym zależy na czasie i schludnym wyglądzie, i dla których opłaty za usługę nie stanowią bariery.
Operatorzy promują swoje usługi między innymi przez oferowanie darmowych wypożyczeń. Jedna z firm przyznaje 20 minut na przejazdy w każdym miesiącu po wysłaniu zdjęcia własnej karty miejskiej. Jedna osoba, z którą rozmawiałem, uznała usługę za drogą i powiedziała, że oszczędza darmowe minuty na sytuację kryzysową, w której tylko hulajnoga pozwala na dotarcie do celu na czas. Na tej podstawie można wnioskować, że w wybranych przypadkach czas przejazdu hulajnogą może być niezwykle konkurencyjny względem innych środków transportu.

Elektryczne hulajnogi są szybkie i zwrotne. Korzystanie z nich dla wielu osób jest po prostu przyjemne. Pojazdy pozostawiane w parkach lub na środku placów – w miejscach, gdzie nie znajdują się raczej cele podróży – sugerują, że równie często są wykorzystywane w celach rekreacyjnych.
Może to być jednak efekt świeżości. Korzystanie ze scooter-sharing jest dostępne dla każdego, kto posiada smartfon i zdecyduje się na darmową rejestrację. Ponieważ nowy środek transportu wzbudza zainteresowanie, użytkownicy rekreacyjni mogą korzystać z hulajnóg elektrycznych z czystej ciekawości.

Zagrożenia

W obliczu popularyzacji hulajnóg elektrycznych warto zastanowić się, jakie problemy transportowe te pojazdy są w stanie rozwiązać. Na pewno ułatwiają sprawne poruszanie się od drzwi do drzwi, ale jednocześnie mogą nas rozleniwiać. E-hulajnogi można z powodzeniem wykorzystywać na trasach, na których do tej pory najefektywniejszym środkiem transportu było chodzenie na piechotę, środek najbardziej ekonomiczny i całkowicie neutralny dla środowiska. Zastąpienie dotychczasowych nawyków transportowych poprzez hulajnogę elektryczną można określić mianem turbooptymalizacji – jest to kolejny krok, który usprawnia nasze codzienne, już wysoce zoptymalizowane zadania.
W tym kontekście warto zatrzymać się na sekundę i nawiązać do niemieckiego socjologa Georga Simmla, który w eseju Mentalność mieszkańców wielkich miast [2] zwracał uwagę na nadmiar bodźców, z którymi mamy okazję obcować w mieście i tempo życia, które przyspiesza. Jak więc daleko dotrzemy? Nowe trendy skłaniają nas do refleksji nad tempem naszego życia. Ludzie stopniowo orientują się, że nie mają wystarczająco dużo czasu na działania, które w ich życiu są naprawdę ważne: na życie rodzinne, społeczne, na spełnianie marzeń. Skracanie różnych czynności, w tym także czasu dojazdu, z jednej strony umożliwia nam poświęcenie się ważniejszym sprawom, ale z drugiej, tempo codzienności sprawia, że jesteśmy rozproszeni i przepełnieni bodźcami.

Hulajnogi elektryczne niosą za sobą także kilka praktycznych zagrożeń. Pierwszym obszarem, na który zwracam uwagę, jest aspekt zdrowotny. Minimum ruchu jest absolutnie konieczne dla zachowania zdrowia. Często nie zwracamy uwagi na to, że chodzenie i jazda na rowerze zapewniają nam to minimum. W praktyce powinniśmy ruszać się więcej. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca co najmniej 150 minut aktywności fizycznej o umiarkowanej intensywności codziennie. [3] Zastąpienie chodzenia i jazdy na rowerze oszczędzi nam wprawdzie czas na przejeździe, ale sprawi, że chcąc pozostać w dobrej kondycji, będziemy zmuszeni znaleźć czas na dodatkową codzienną aktywność fizyczną, na przykład basen lub wizytę na siłowni.

Scooter-sharing opanował warszawskie centrum. Hulajnogi obecnie znajdują się wszędzie, zwłaszcza w rejonach przyjaznych dla pieszych i popularnych turystycznie, między innymi na ul. Krakowskie Przedmieście i ul. Chmielnej. W związku z brakiem odpowiednich regulacji i oznaczeń, panuje chaos parkingowy. Wszyscy moi rozmówcy zgodzili się, że stanowi to problem, który należy rozwiązać. E-hulajnogi często parkowane są na środku chodnika, utrudniając ruch pieszych. Stanowią one przeszkodę szczególnie dla osób niewidomych i niedowidzących. Problemem może stanowić także parkowanie przy krawędzi budynku i chodnika, uznawane za optymalne. Nie uwzględnia faktu, że osoby z trudnościami widzenia wykorzystują ściany przyulicznych budynków do nawigacji.

Hulajnogi elektryczne istnieją od niedawna, dlatego nie znamy badań dotyczących bezpieczeństwa poruszania się z ich wykorzystaniem. Podstawowym zagadnieniem jest bezpieczeństwo osoby jadącej, wynikające z konstrukcji i niezwiązane z uczestniczeniem w ruchu drogowym. Ze względu na brak oficjalnych statystyk i badań, jedynym źródłem wiedzy mogą być media. W reportażu Faktów TVN z 20 czerwca br. lekarze mówią o znacznym wzroście wypadków związanych z jazdą na hulajnodze elektrycznej w pierwszej połowie 2019 roku.

Zjawisko takie jest jednak nieuniknione przy gwałtownej popularyzacji tego środka transportu. Carolina Medical Center w Warszawie dziennie odwiedza około 20 do 30 osób w wyniku urazów na hulajnodze. [4] Chodź te liczby mogą dawać pewne wyobrażenie o skali zagrożenia, to jednak nie da się na ich podstawie porównać ryzyka urazu na hulajnodze względem ryzyka, jakie niosą inne sposoby mobilności.
Obok bezpieczeństwa kierującego hulajnogą, należy zadbać o innych użytkowników drogi. Obecny stan prawny w Polsce nie reguluje, jak i gdzie należy korzystać z hulajnogi elektrycznej. Z moich obserwacji użytkownicy najczęściej wybierają chodnik lub infrastrukturę przeznaczoną dla rowerów (drogi i pasy). Powszechna interpretacja obecnych przepisów każe traktować użytkownika hulajnogi jako pieszego. Jednak rzadko który pieszy rozpędza się do prędkości 25 km/h. W połączeniu z wagą hulajnogi nie trudno o wypadki. Do kilku takich wypadków doszło w tym roku w Warszawie. Ministerstwo Infrastruktury deklaruje, że pracuje nad przepisami [5], które zobowiążą użytkowników hulajnóg elektrycznych do korzystania z infrastruktury rowerowej i jezdni ulic lokalnych (na których ograniczenie prędkości wynosi do 30 km/h), a także umożliwią korzystanie z chodnika w drodze wyjątku. Potraktowanie hulajnóg na zasadach podobnych do rowerów jest najprawdopodobniej nieuniknione, ponieważ przestrzeń miejska jest ograniczona, ale nie jest też tak oczywiste, jak może się wydawać. Hulajnogę elektryczną i rower łączą zajmowana powierzchnia i faktyczna prędkość. Jednak hulajnoga ma znacznie dłuższą drogę hamowania od roweru i szybciej się rozpędza. Jest bardziej zwrotna, ale nie umożliwia ręcznego sygnalizowania manewrów. Dodatkowo, nie ma technicznej możliwości umocowania tylnich świateł na odpowiedniej wysokości – tak, aby zapewnić ich widoczność kierowcom [6].
Wątpliwości może budzić także wpływ hulajnóg na środowisko. Zagadnienie to dotyczy przede wszystkim usług scooter-sharing, których operatorzy reklamują nowy sposób podróżowania jako ekologiczny. Pojazdy są przeznaczone do intensywnego użytkowania i narażone na działanie niekorzystnych warunków pogodowych. Chociaż operatorzy zapewniają, że zużyty sprzęt przeznaczany jest do naprawy nowego, zgodnie z danymi operatorów, cykl życia hulajnogi to 3 do 10 miesięcy [7].

Szybko zużywają się między innymi akumulatory. Ponowne ich wykorzystanie jest możliwe tylko w specjalnych warunkach, a sama utylizacja także kosztowna. Wątpliwości ekologiczne należy uzupełnić przypuszczeniem, że w większości przypadków hulajnoga zastępuje transport publiczny, a nie indywidualny transport samochodowy. Wyprodukowanie, korzystanie i utylizacja e-hulajnóg przyczynia się do emisji gazów cieplarnianych. Nie można także zapominać faktu, że większość energii elektrycznej w Polsce jest produkowana z węgla. Kluczowym pozostaje pytanie, jakie problemy rozwiązują hulajnogi elektryczne i czy faktycznie stanowi alternatywę dla środków transportu takich jak samochody, których negatywne oddziaływanie na środowisko jest znacząco większe.

Niestety obecny stan wiedzy nie pozwala jednoznacznie rozstrzygać kwestii wątpliwych i spornych. Konieczne byłoby przeprowadzanie odpowiednich szacunków, badań i analiz. Z jednej strony e-hulajnoga to pewna rewolucja w transporcie i zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń, która może przyczynić się do uwolnienia przestrzeni miejskiej i ograniczenia podróży samochodowych, z drugiej to potencjalnie niebezpieczny pojazd i niekoniecznie przyjazny dla środowiska.

Co dalej?

Jaka przyszłość czeka hulajnogi elektryczne oraz scooter-sharing? Wraz z popularyzacją usług, jak i samych pojazdów, możemy liczyć na spadek cen produkcji. Barierą różnych elektrycznych środków transportu są ograniczenia techniczne i ceny akumulatorów. Niższe ceny pojazdów i wynajmu przyczynią się do zwiększenia ich dostępności dla osób mniej majętnych. Dzięki nowej technologii, a także przy odpowiednich regulacjach i wymaganiach prawnych, pojazdy mogą mniej oddziaływać negatywnie na środowisko.

Popularyzacja e-hulajnóg niesie wiele potencjalnych zagrożeń związanych z bezpieczeństwem. Chociaż brakuje badań, można przypuszczać, że stwarzają dodatkowe ryzyko w obszarach, w których do tej pory go praktycznie nie było lub było mniejsze, ponieważ zastępują głównie chodzenie na piechotę, rower i transport publiczny. Obecne przepisy, traktujące użytkowników hulajnóg jako pieszych, skutkują poruszaniem się hulajnóg po chodniku. W takiej sytuacji bezpieczeństwo pieszych, zwłaszcza dzieci i osób starszych, jest zagrożone. Oczywiście wpływa to także na samo poczucie bezpieczeństwa.

Jednocześnie, hulajnogi elektryczne mają niezwykle duży potencjał stać się popularnym środkiem transportu, idealnym do obsługi zwartej tkanki miejskiej. Konieczne jednak jest wprowadzenie przepisów, jednoznacznie definiujących hulajnogę jako pojazd, aby ograniczyć ryzyko konfrontacji z pieszymi i móc egzekwować od użytkowników hulajnóg poszanowania nowych praw i regulacji.
Następnym nieuchronnym krokiem będzie najprawdopodobniej wypracowanie zasad współpracy miasta z operatorami scooter-sharing. Wzorem w tej dziedzinie mogą być przepisy wprowadzone w Stanach Zjednoczonych [8], które nakładają na operatora obowiązek podpisywania umowy z miastem. To narzuca konieczność wypracowania rozwiązań, z których będzie zadowolony zarówno operator, jak i samorząd. Umożliwi to zapanowanie nad obecnym chaosem parkingowym. Warto dodać, że wszyscy moi rozmówcy uznali, że operator, który w taki sposób zarabia na przestrzeni miejskiej, uspołecznia koszty przy jednoczesnej prywatyzacji zysków. Dlatego operatorzy powinni płacić miastu za korzystanie ze wspólnych zasobów (na przykład poprzez dzienną opłatę od każdej hulajnogi). Jeden z moich rozmówców zwrócił uwagę, że choć uregulowanie postoju scooter-sharing jest konieczne, to jednocześnie sprawi, że że pojazdy będą trudniej dostępne i nieco ograniczy konkurencyjność względem innych środków transportu.

Przed usługami współdzielenia jawi się jasna przyszłość w Polsce. Chociaż nie zawsze wykazujemy się odpowiednim dbaniem o rzeczy wspólne, sharing w dziedzinie transportu rozwija się bardzo dynamicznie. Musimy wypracować w sobie nawyki poszanowania wspólnych dóbr, ale jedyną drogą do osiągnięcia sukcesu jest korzystanie z nich, przy ewentualnych karach za łamanie regulaminów usług typu sharing.
Od czasu pojawienia się scooter-sharing w Warszawie mija czwarty kwartał. Dzisiaj przede wszystkim adresowane są do osób stosunkowo bogatych i zabieganych, ale też ciekawych i czerpiących satysfakcję z jazdy na tym elektrycznym pojeździe. Jaka przyszłość czeka e-hulajnogi? Tego możemy się tylko domyślać, ale zapewne zostaną z nami na dłużej.

 – Jerzy Traczyński


  1. Spaced Out: Perspectives on parking policy, RAC Foundation 2012, https://www.racfoundation.org/wp-content/uploads/2017/11/spaced_out-bates_leibling-jul12.pdf [dostęp: 26.06.2019]
  2. Simmel G., Mentalność mieszkańców wielkich miast, w: G. Simmel, Socjologia, przeł. M. Łukasiewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005, s. 305
  3. Global recommendations on physical activity for health 18 – 64 years old, WHO 2011. https://www.who.int/dietphysicalactivity/publications/recommendations18_64yearsold/en/ [dostęp: 26.06.2019]
  4. Hulajnoga może boleć, „Fakty TVN” 20.06.2019 https://fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/dzis-w-faktach-hulajnoga-moze-bolec,946341.html [dostęp 26.06.2019]
  5. Łukaszewicz A., Elektryczne hulajnogi jak rowery – nowe przepisy, „Rzeczpospolita”. https://www.rp.pl/Prawo-drogowe/306079955-Elektryczne-hulajnogi-jak-rowery—nowe-przepisy.html [dostęp: 27.06.2019]
  6. Problem z hulajnogami. Powinny jeździć na ścieżce rowerowej czy chodniku? Ekspert wyjaśnia, „Gazeta Wyborcza” 02.05.2019, http://wyborcza.pl/10,82983,24745394,problem-z-hulajnogami-powinny-jezdzic-na-sciezce-rowerowej.html [dostęp: 27.06.2019]
  7. Otto P., Śmietana K., Elektryczne hulajnogi wcale nie są eko. Sprzęt z Chin żyje kilka miesięcy i trafia na śmietnik, „Gazeta Prawna” 29.05.2019, https://serwisy.gazetaprawna.pl/ekologia/artykuly/1414809,elektryczne-hulajnogi-elektrosmieci-zywotnosc.html [dostęp: 27.06.2019]
  8. NACTO. Guidelines for the Regulation and Management of Shared Active Transportation, https://nacto.org/wp-content/uploads/2018/07/NACTO-Shared-Active-Transportation-Guidelines.pdf [dostęp 27.06.2019]
Udostępnij