Dwa miliardy złotych dla Warszawy… rocznie!

Samorząd  Transport publiczny  3 grudnia 2019

Miasto Jest Nasze ma propozycję zdobycia dodatkowych 2 miliardów złotych dla Warszawy. Rocznie. Nie będziemy niczego ograniczać ani nikomu nic zabierać – wystarczy, żeby mieszkający i pracujący w Warszawie płacili podatki tu, a nie w innych miejscowościach.

Dwa miliardy złotych dla Warszawy… rocznie!

Coraz wyższe koszty

Ostatnio na mieszkańców Warszawy spadają plagi finansowe. Wyższe opłaty za śmieci, rezygnacja z przedłużenia trasy Świętokrzyskiej i budowy obwodnicy Pragi, problemy z finansowaniem pensji dla nauczycieli, braki kadrowe w szkołach, powolny rozwój komunikacji miejskiej. Do tego planowana obniżka dochodów związana ze spadkiem stawki PIT do 17%. Radni MJN sygnalizują, że również w budżetach dzielnic brakuje pieniędzy na podstawowe zadania dzielnic. Zakup książek do bibliotek, wykonanie nasadzeń zastępczych za wycinki, budowa szkół, przedszkoli, obiecanych żłobków – to wszystko jest zagrożone. Dużą część deficytu można przypisać zabieraniu pieniędzy samorządom przez władze centralne oraz niedostatecznemu finansowaniu przez rząd np. zadań oświatowych.

Chcemy jednak zapytać, dlaczego Warszawa nie postara się o pieniądze od wszystkich, którzy tu mieszkają, a podatki płacą nadal w swoich miejscowościach pochodzenia. Według badań przeprowadzonych przez Orange, wspólnie z Urzędem Miasta, podczas dnia roboczego w naszym mieście przebywa około 2,3 miliona ludzi, a tymczasem podatki płaci tu zaledwie 1,3 miliona[1]. Wszyscy korzystają jednak z dotowanej komunikacji miejskiej (bilet pokrywa jedynie 30% kosztów!), dróg, parków, szkół, przedszkoli, sieci wodnej i kanalizacyjnej oraz całej pozostałej, kosztownej infrastruktury miejskiej.

Przykład? Według oficjalnych statystyk potężnie rozbudowany Wilanów ma ledwie 40 tysięcy mieszkańców. W Warszawie mniejsze są tylko Rembertów i Wesoła. Dla porównania Wawer liczy 77 tysięcy mieszkańców, a Bielany 130 tysięcy[2]. Wynika to z faktu, że sporo osób pochodzących spoza Warszawy, nie składa swoich rozliczeń PIT w miejscu faktycznego zamieszkania. Aż wstyd, że nawet były kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki w swojej wypowiedzi dla radia Tok FM zadeklarował, że zaczął płacić tutaj PIT dopiero po 6 (!) latach mieszkania w naszym mieście[3].

 

Zyski zgarnia rząd, koszty ponosimy my

Dodajmy jeszcze, choć jest to poza zasięgiem władz samorządowych, że w Europie wiele miast otrzymuje także istotną część dochodów z CIT (podatku płaconego przez przedsiębiorstwa). Tymczasem, Warszawa otrzymuje jedynie 4,6% CIT z firm mających siedzibę na terenie naszego miasta. Generują one wielkie pieniądze dla całego kraju, a w szczególności dla budżetu państwa (w postaci wpływów z podatków). Jednocześnie zatrudniają ogromną liczbę osób, które często mieszkają w podwarszawskich miejscowościach, takich jak Grodzisk, Pruszków czy Wołomin, i codziennie dojeżdżają do pracy. Tacy pracownicy płacą swój PIT w miejscu faktycznego zamieszkania, a jednak korzystają z infrastruktury miejskiej, chociażby z dotowanej komunikacji czy dróg. Uważamy zatem, że firmy powinny w większym stopniu uczestniczyć w kosztach funkcjonowania miasta. Może się to odbywać zarówno w sposób pośredni: poprzez podniesienie odsetka CIT przekazywanego miastu czy podzielenie się przez władze centralne VAT-em z władzami samorządowymi. Ale miasto może też odzyskiwać część tych kosztów bezpośrednio – poprzez wymagania nakładane na deweloperów: wymagając od nich, by przeznaczyli część zajmowanego miejsca na budowę parków, nowych szkół czy innych miejsc użyteczności publicznej albo utrzymywali część infrastruktury na swój koszt. Prostym, a szczególnie cennym pomysłem wydaje się finansowanie przez pracodawców biletów na środki transportu zbiorowego dla swoich pracowników

No dobrze, ale o jakich kwotach mówimy?

Policzmy! Ile więcej pieniędzy mogłaby mieć Warszawa, gdyby osoby przyjezdne i pracujące tutaj płaciły PIT? Mamy 2,3 miliona osób przebywających w mieście w dniu roboczym, z czego 1,3 miliona płaci już PIT w Warszawie. Z pozostałego miliona około 340 tysięcy jest w wieku przedprodukcyjnym lub nie pracuje. Zostaje 700 tysięcy osób. Załóżmy, że 1/4 z nich rzeczywiście przyjeżdża tylko „w delegację” lub jedynie okresowo odwiedza Warszawę (choć być może jest to dużo mniejsza liczba). Zostaje więc 525 tysięcy osób, co zaokrąglimy w dół, do pół miliona. Średnio do budżetu miasta wpływa 3,8 tysiąca złotych od każdego podatnika[4]. Zatem mamy 3800 zł × 500 tys. potencjalnych podatników. To w sumie daje astronomiczną kwotę 2 000 000 000 złotych.

Dwa miliardy złotych! Za te pieniądze Warszawa rozbudowała linię M2 o 6 nowych stacji. Mogłaby też pokryć odległe dzielnice liniami tramwajowymi lub naziemnym metrem. Albo sfinansować całą „dziurę edukacyjną”, którą rząd zafundował warszawiakom. Albo pokryć cały deficyt budżetowy miasta planowany na rok 2019.

Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ograniczeń takich prostych szacunków. Na przykład część z osób w wieku produkcyjnym to osoby poniżej 26. roku życia (ich wkład w PIT był jednak niewielki w stosunku do wszystkich dochodów miasta). Planowane także są zmiany w PIT: obniżenie stawki PIT do 17%, wzrost kwoty kosztów do odliczenia. Niewątpliwie na nasze szacunki wpływ ma także struktura wiekowa osób płacących PIT. Chcielibyśmy jednak, żeby miasto poważnie podeszło do tematu i wykonało stosowne oszacowania i na ich podstawie przygotowało i opublikowało plan działań.

Jak ugryźć dwa miliardy

Ratusz ogranicza się do akcji edukacyjnych np. plakatów rozwieszanych w okresie rozliczania PIT i niewielkich zachęt na Kartę Warszawiaka. Różnica w cenie biletu miesięcznego dla osób płacących PIT w Warszawie dla pierwszej strefy to… 12 złotych miesięcznie. Jazda samochodem? Nie ma znaczenia, gdzie płacisz PIT – zapłacisz tyle samo. Marna to zachęta do przerejestrowania się, jeśli w miejscowości z której pochodzimy mamy przyjazny urząd, tańsze OC, łatwość załatwiania spraw, czy nawet wyimaginowane poczucie bezpieczeństwa wynikające z braku informowania władzy o miejscu stałego pobytu.

Uważamy obecne podejście do tego tematu przez władze Warszawy za nieodpowiedzialne. Nie widać, by Ratusz miał strategię pozyskania dodatkowych pieniędzy – na razie dostrzegamy jedynie krótkowzroczną strategię cięcia kosztów. Brakuje szeroko zakrojonych i pomysłowych kampanii promocyjnych. Przykładowo, według badania Otto Work Force, 83% studentów pracuje w trakcie studiów. W Warszawie studiuje 235 tysięcy osób. Warto więc zachęcać studentów przyjeżdżających studiować do Warszawy, żeby rejestrowali się w warszawskich urzędach skarbowych. Nawet jeśli do 26. roku życia nie będą oni płacili PIT, zdecydowanie jest to inwestycja w przyszłość. Dodatkowo, naszym zdaniem, w każdym aspekcie życia miasta jego władze powinny podkreślać konieczność wspólnego finansowania działań i inwestycji.

Według nas okazją do przekonywania mieszkańców, by płacić podatki lokalnie, są także inwestycje w lokalną infrastrukturę – na przykład przy budowie przedszkoli, szkół czy hal sportowych na nowych osiedlach. Tak samo jak Unia Europejska wymusza tablice „Sfinansowano z funduszy unijnych” przy inwestycjach, które dofinansowuje, tak samo powinno się instalować tablice informujące o tym, że „Przedszkole/szkołę/boisko sfinansowano dzięki podatkom mieszkańców Warszawy”.

Nie rozumiemy także, czemu przy okazji rozmów o nowej strefie płatnego parkowania nie zmieni się zasada przyznawania abonamentów na parkowanie – oprócz warunku zameldowania powinien być również wymagany warunek składania PIT, tak samo jak przy Karcie Warszawiaka ZTM!

Dodatkowo warto rozważyć większe zróżnicowanie cen komunikacji miejskiej – obecnie osoba niepłacąca PIT w Warszawie korzysta z dotowanego przez nas wszystkich (w 70%!) biletu miejskiego.

Zdaniem Miasto Jest Nasze kluczowe w całym projekcie pozyskiwania PIT dla Warszawy jest opanowanie ruchu samochodowego wlewającego się każdego dnia do miasta, tak by bardziej opłacało się mieszkać w Warszawie niż do niej dojeżdżać. Obecnie codzienne dojeżdżanie samochodami do pracy generuje smog i hałas, niszcząc środowisko miasta. Zwiększone dochody miasta przeznaczone na rozwój transportu publicznego oraz dobre planowanie przestrzenne podniosłyby atrakcyjność peryferyjnych obszarów Warszawy. To zaś zachęciłoby część dojeżdżających, by przeprowadzili się do Warszawy (uciążliwość codziennego dojeżdżania przeważyłaby nad zyskami tańszego mieszkania z dala od centrum).

Jesteśmy przekonani, że uszczelnienie systemu podatkowego ochroni mieszkańców przed drenowaniem ich kieszeni w celu pokrycia inwestycji i utrzymania miasta. Warszawę stać na to, by być nowoczesnym, zielonym, przyjaznym dla każdego miastem – pod warunkiem, że osoby, które obecnie z niego korzystają, będą się uczciwie dokładać do utrzymania naszego wspólnego dobra.

— tekst: Jakub Wysoczański; grafika: Justyna Czarnocka

 

[1] Urząd M.St. Warszawy, Urząd Skarbowy https://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/ilu-mieszka-c-w-ma-warszawa,

[2] Biuletyn Statystyczny Warszawy https://warszawa.stat.gov.pl/opracowania-biezace/komunikaty-i-biuletyny/inne-opracowania/przeglad-statystyczny-warszawy-i-kwartal-2019-r-,5,33.html#

[3] Wypowiedź dla Tok FM: https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23465059,patryk-jaki-podatki-w-warszawie-place-od-roku-jestem-sloikiem.html

[4] Dane Urzędu Miasta https://www.um.warszawa.pl/aktualnosci/czuj-si-jak-u-siebie-rozlicz-sw-j-pit-w-warszawie

_

Udostępnij