Warszawiacy żegnają śnieżne zimy

MJN  14 marca 2020

Co brak śniegu oznacza dla miasta?

Warszawiacy żegnają śnieżne zimy

Ciepła i bezśnieżna zima coraz rzadziej dziwi, a my przyzwyczailiśmy się już do tego, że na sanki z dziećmi albo lepienie bałwana trzeba pojechać w góry, gdzie można jeszcze znaleźć śnieg. W ostatnich latach zimowe miesiące bardziej przypominają wydłużoną jesień niż mrozy i wielodniowe zaspy śnieżne.

Brak mrozu i śniegu – co w tym złego?

Pokrywa śnieżna jest ważnym źródłem zasobów wodnych. Dzięki niej woda może stopniowo przenikać do gruntu i jest wydajniej zużywana przez rośliny. Bez trwałej pokrywy śnieżnej woda nie może zostać zatrzymana w obiegu i następuje szybki spływ powierzchniowy, który obciąża kanalizację miejską, a woda nie zostaje wykorzystana.

Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w tym roku w Warszawie odnotowano o 30% mniej opadów w porównaniu z normą opadowej dla stycznia. Brak śniegu i deficyt wody oznaczają kolejny rok suszy. Jeżeli dodać do tego temperatury w lecie bliskie 40 stopni Celsjusza, mało opadów jesienią i bezśnieżną zimę, to możemy być pewni, że deficyt wody będzie się ciągle pogłębiał. Pierwszym skutkiem, jaki odczujemy, będzie skrócenie się okresu wegetacyjnego roślin i słabe plony w rolnictwie. Oznacza to, że możemy spodziewać się podwyżek cen żywności tegorocznej jesieni. Tylko w wyniku zeszłorocznej suszy ceny warzyw wzrosły o kilkaset procent [źródła informacji podawanych w tekście znajdują się w bibliografii na końcu].

Brak pokrywy śnieżnej pociąga za sobą znacznie więcej negatywnych konsekwencji. Szczególne znaczenie ma również pokrywa śnieżna w górach, gdzie utrzymuje się do późnej wiosny i topnieje, powoli stabilizując zasilanie rzek w ciągu całego roku. W wielu regionach Polski rzeki są głównym źródłem wody pitnej, a brak śniegu może sprawić, że w wielu gminach zacznie brakować wody do picia dla mieszkańców. W niektórych województwach, np. łódzkim, może stać się to przeszkodą dla rozwoju gospodarczego.

Ciepła zima będzie mieć również konsekwencje dla zdrowia warszawiaków. Dużym zagrożeniem dla mieszkańców miasta jest rozprzestrzenianie się chorób wektorowych przenoszonych np. przez kleszcze. Brak śniegu i mrozu przyczynia się do nadmiernej liczby kleszczy, także tych zarażonych chorobami odkleszczowymi jak borelioza. W ciągu ostatnich 10 lat nastąpił trzykrotny wzrost zachorowań na boreliozę w Polsce. Liczba przypadków zwiększyła się w latach 2005–2014 z 4406 do 13 868. Gdyby pojawił się mróz przez dłuższy czas, wówczas populacja kleszczy uległaby znacznemu zmniejszeniu.

Dlaczego nie ma śniegu

Na zmniejszenie opadów śniegu wpływają, ogólnie rzecz biorąc, dwa główne czynniki: ocieplenie klimatu i cyrkulacja powietrza w Europie. O ile na cyrkulację powietrza nie mamy bezpośredniego wpływu, o tyle na zmiany klimatu człowiek oddziałuje już od ponad 200 lat, uwalniając coraz więcej gazów cieplarnianych, które zatrzymują ciepło w atmosferze.

Ktoś może powiedzieć, że kilka ciepłych zim nie jest jeszcze potwierdzeniem zmian klimatycznych. Oczywiście, dlatego nie traktujemy ich w charakterze dowodu, tylko odwołujemy się do danych zbieranych przez instytuty badawcze. Widać, że ciepłe zimy to nie incydenty, tylko zauważalny nowy trend. Od roku 1988 było znacznie więcej zim ciepłych niż chłodnych. Średnia temperatura roczna w Warszawie w ciągu ostatnich 50 lat wzrosła z 7,5 do 9,5 C, a szacuje się, że w 2050 r. bliżej nam będzie ze średnią temperaturą do Tbilisi, stolicy Gruzji.

Od lat sześćdziesiątych występuje systematycznie coraz mniej dni z opadem śniegu. Jeszcze w latach piećdziesiątych średnia liczba dni z pokrywą śnieżną grubszą niż 20 cm wynosiła 10,6. W latach 2010–2019 średnia ta zmniejszyła się do 8,8 dni, czyli o prawie o 2 dni.

Stan pokrywy śnieżnej w ciągu ostatnich lat można zobaczyć na poniższym wykresie Centrum Badań Kosmicznych PAN:

Rzecznik IMGW przewiduje, że w przyszłości zimy nie będzie, za to będziemy mieć dwie pory roku: ciepłą i suchą oraz chłodną i deszczową.

Cieplejsze zimy nie oznaczają, że śniegu nie będzie już w ogóle. Nawet przy postępującej zmianie klimatu mogą występować śnieżne i mroźne zimy, chociaż ich prawdopodobieństwo będzie się coraz bardziej zmniejszać.

Jakie działania możemy podjąć, aby zapobiegać suszy

W skali miasta przede wszystkim należy zwrócić uwagę na małą retencję i wprowadzanie błękitnej infrastruktury. Istnieje wiele elementów zagospodarowania, które umożliwiają zatrzymywanie wody i jej powolne uwalnianie do gruntu. Takimi rozwiązaniami są zbiorniki retencyjne i skrzynki rozsączające, umieszczane pod parkingami i innymi terenami o nieprzepuszczalnej nawierzchni. Dodatkowo w mieście bardzo dobrze sprawdzają się różnego rodzaju powierzchniowe zbiorniki infiltracyjno-retencyjne i ogrody deszczowe, zatrzymujące i infiltrujące wodę deszczową oraz redukujące efekt miejskiej wyspy ciepła. Tam, gdzie jest to możliwe, należy stosować nawierzchnie przepuszczalne, przez które woda deszczowa będzie mogła wsiąkać w grunt.

Bagna i torfowiska są także naturalnymi rezerwuarami węgla, które aktywnie pochłaniają CO₂ z atmosfery. Robią to wielokrotnie wydajniej niż tereny leśne, co dobrze ilustrują liczby. Pokrywając zaledwie 9% powierzchni Ziemi, tereny te magazynują aż 35% całkowitej masy węgla. Torfowiska są więc naszymi naturalnymi i niesłychanie skutecznymi sprzymierzeńcami w walce o redukcję emisji CO₂. W następstwie ich osuszania czy eksploatacji ogromne masy dwutlenku węgla zmagazynowanego pod ziemią są uwalniane z powrotem do atmosfery. Nie dość więc, że tracimy najsprawniejszy naturalny system aktywnej redukcji emisji, to jeszcze odsyłamy cały węgiel, który ten system przechwycił, z powrotem do atmosfery. Zachowanie istniejących torfowisk i rekonstrukcja tych już zniszczonych to nasz obowiązek. W czasach kryzysu klimatycznego i codziennej walki o zmniejszenie emisji dwutlenku węgla tacy sprzymierzeńcy są nam niezbędni.

Oczywiście nie można zapominać o zieleni. Roślinność, zwłaszcza duże drzewa, gromadzi wodę, zmniejsza temperaturę w mieście i daje zacienienie, co pozytywnie wpływa na jakość życia mieszkańców. Dlatego należy wprowadzać więcej terenów w formie parków i lasów miejskich, dosadzać drzewa tam, gdzie ich brakuje, oraz co najważniejsze, dbać o nie.

W miejscach o gęstszej zabudowie powinniśmy wprowadzać zielone dachy i ściany, pamiętając jednak, że stanowią one jedynie substytut zieleni na gruncie.

Wszystkie wyżej wymienione działania przyczyniają się do spowolnienia spływu powierzchniowego, więc zmniejszają obciążenie kanalizacji miejskiej, regulują temperaturę i przywracają środowisku jego naturalny stan, dając nam lepsze warunki do życia.

Nie zapominajmy o indywidualnej roli każdego z nas w procesie ograniczania i spowalniania zmian klimatycznych. W obecnej fazie kryzysu klimatycznego liczą się przede wszystkim zdecydowane ruchy i systemowe zmiany. Dlatego naszym głównym zadaniem jest aktywnie uczestniczyć w każdych następnych wyborach i wybierać tych polityków, którzy w naszym imieniu zrealizują kluczowy postulat odejścia od energetyki węglowej – głównego źródła emisji CO₂ w Polsce.

W następnej kolejności my sami weźmy sprawy w swoje ręce i przejdźmy na energię ze źródeł odnawialnych (OZE). Transformacja energetyczna domu czy bloku, w którym mieszkamy, jest tylko z pozoru trudna. Sprawę znacznie ułatwiają programy dofinansowań na założenie instalacji fotowoltaicznej. O wsparcie można ubiegać się indywidualnie jako osoba fizyczna lub jako wspólnota mieszkaniowa. Domagajmy się od polityków, by znowelizowali ustawę o OZE – tak, by ułatwiać, a nie utrudniać życie prosumentom (indywidualnym producentom energii).

Naciskajmy na władze, bierzmy udział w protestach, podpisujmy petycje i podawajmy je dalej. Dołączajmy do oddolnych ruchów miejskich i stowarzyszeń takich jak Miasto Jest Nasze, lub udzielajmy im wsparcia finansowego, aby mogły w naszym imieniu walczyć o dobro planety.

Jako uzupełnienie tych działań sami wykażmy się odpowiedzialnością społeczną, dążąc do obniżenia naszego śladu węglowego i negatywnego wpływu na środowisko. Możemy to zrobić na wiele sposobów – na przykład wybierając ekologiczny środek transportu. Jeśli zamiast samochodu zdecydujemy się na rower, komunikację zbiorową czy spacer, pomożemy nie tylko planecie i innym mieszkańcom ale przede wszystkim sobie. Jazda rowerem i spacery to ruch na świeżym powietrzu, czyli dokładnie to, czego potrzebują nasze organizmy, aby pozostać w stanie równowagi i wzmocnić układ odpornościowy.

tekst: Michelle Mbazuigwe, Agnieszka Domańska, Przemysław Ostaszewski
fotografia: ul. Malczewskiego w Warszawie, 30 stycznia 1979, autorka: Grażyna Rutowska, zdjęcie ze zbiorów NAC, sygnatura 40-W-161-1

Źródła:

https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/budzet-domowy/ceny-warzyw-wzrost-w-2019-r/wdc3ylz

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25624254,zima-zla-ale-brak-zimy-jeszcze-gorszy-jest-ekstremalnie.html

https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2017-12-24/dlaczego-od-10-lat-wigilie-nie-przynosza-nam-prawdziwej-zimy/

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/ocieplenie-klimatu-budapeszt-w-warszawie-a-warszawa-w-petersburgu-279

https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/polskie-zimy-w-xx-i-xxi-wieku-cz-2-273

https://www.se.pl/belchatow/susze-podwyzki-cen-zywnosci-plaga-kleszczy-tak-odczujemy-efekty-cieplej-zimy-audio-aa-H6xT-izYj-x4RW.html

https://businessinsider.com.pl/pie-brak-deszczu-to-kolejne-podwyzki-cen-zywnosci/e66dfvx

http://www.koalicjaklimatyczna.org/zdrowie-polakow-zagrozone-przez-zmiane-klimatu

https://www.mwik.bydgoszcz.pl/index.php/component/attachments/download/445

http://journals.pan.pl/Content/110334/PDF/Studia+189+-+Szulczewska.pdf?handler=pdf&fbclid=IwAR1iNecsWEg4kvEizfBEKZcMrszARHk58MfvQaMuNoZi1A6YkV2F3z0sJNQ

Udostępnij