Jak rząd PiS „goli frajerów”…czyli mieszkańców miast

Opinie  Samorząd  14 grudnia 2020

Rząd nie pozostawił samorządom złudzeń – albo jesteście z nami, albo jesteście frajerami. Warszawa bowiem nie jest wyjątkiem. Środków z rządowego programu inwestycji lokalnych nie otrzymały również Wrocław, Białystok, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań czy Rzeszów.

Jak rząd PiS „goli frajerów”…czyli mieszkańców miast

 

Świętej pamięci trener piłkarskiej reprezentacji Polski Janusz Wójcik zasłynął ze swoich motywacyjnych przemówień. Ich najczęstszą puentą było powiedzenie „golimy frajerów”. Wiadomo, piłka nożna to klasyczny pojedynek dwóch stron, dychotomiczny podział: my, dobrzy, kontra oni, źli. Nie miejsce w nim na dzielenie włosa na czworo czy niuansowanie – trzeba po prostu drugą stronę pokonać. Jak? To już kwestia wtórna.

Arsenał bojowych zawołań trenera Wójcika był przebogaty i „golenie frajerów” należało do najbardziej dyplomatycznych. Na poziomie konstrukcyjnym sprowadzało się do jakże prostego, prymitywnego mechanizmu – albo jesteś z nami, albo jesteś frajer. Nieważne, co sobą reprezentujesz, możesz być największą świnią i jeśli tylko jesteś z nami, będziemy cię bronić aż do śmierci. I vice versa. Możesz być w sumie spoko ziomkiem, ale jeśli jesteś po tamtej stronie barykady – jesteś frajer i ogolimy cię do zera, nara.

Nasi politycy są godnymi kontynuatorami szkoły golenia frajerów, co chcielibyśmy poniżej zaprezentować na kilku pouczających danych. Wszystko na kanwie skandalicznej decyzji sprzed kilku dni, gdy rząd postanowił przyznać Warszawie 0 (słownie: zero) PLN z programu inwestycji lokalnych.

Jak patetycznie ogłaszał na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki, „Musimy walczyć o każde miejsce pracy. Dlatego tę walkę z kryzysem, walkę z Covid-19 toczymy wspólnie. Toczy ją rząd, samorządy, przedsiębiorstwa i obywatele (…) dzisiaj przedstawiamy rządowy program inwestycji lokalnych”. Na tej samej konferencji premier wzruszająco mówił również, że „Skończyliśmy z logiką Polski A, B, C. Polska ma się rozwijać równomiernie”, co pięknie korespondowało z niedawno ogłoszoną przez niego akcją 100 dni solidarności w walce z pandemią.

Tyle teorii. W praktyce rząd nie pozostawił samorządom złudzeń – albo jesteście z nami, albo jesteście frajerami. Warszawa bowiem nie stanowi wyjątku. Środków z rządowego programu inwestycji lokalnych nie otrzymały również Wrocław, Białystok, Gdańsk, Kraków, Lublin, Łódź, Poznań czy Rzeszów. Tak, tak – w komplecie rządzone przez „frajerów”.

Rządowy program inwestycji lokalnych łącznie dysponował kwotą 12 miliardów złotych, z czego 6 miliardów zostało przyznanych każdej gminie według algorytmu, a druga połowa została rozdysponowana według widzimisię rządzących w oparciu o złożone wnioski.

Z tej pierwszej puli Warszawa jeszcze w lipcu otrzymała 93 miliony złotych. Już wówczas były narzekania, że algorytm promuje mniejsze ośrodki, bo według wyliczeń proporcjonalna wartość dotacji dla stolicy z tej puli powinna sięgnąć około 230 milionów złotych. Tu od razu dla lepszego zrozumienia wagi tej dotacji należy zaznaczyć, że budżet Warszawy w 2019 roku (łączna kwota wydatków) wyniósł trochę ponad 19 miliardów złotych. Zatem 93 bańki fajnie brzmią jak na gigantyczną kumulację w Lotku dla Kowalskiego, ale z punktu widzenia miasta to nawet nie jest pół procent budżetu. Szału nie ma.

Prezydent Trzaskowski liczył zapewne, że sensowniejsze środki dostanie z części uznaniowej, gdzie Warszawa złożyła wniosków na łącznie 1,2 miliarda PLN. Wnioski dotyczyły szpitali, szkół (np. budowy placówki przy Jana Kazimierza na Odolanach), przedszkoli, dróg, placówek kulturalnych czy zakupu nowych autobusów niskoemisyjnych. Wiadomo, nikt raczej nie liczył na pełną pulę, ale bądźmy poważni – Warszawa to stolica, mieszka tu około 5% obywateli całego kraju, więc musi skapnąć sensowna suma.

Ale oto wchodzi premier Morawiecki i mówi: „Hola, hola! Jakie środki?”. Najwyraźniej wraz ze swoimi poplecznikami właściwie zrozumiał swoje krótkookresowe priorytety polityczne i uznał, że nigdy dość robienia na złość Rafałowi Trzaskowskiemu.

Natychmiast po tej decyzji ruszyła na Twitterze sekcja apologetów Zjednoczonej Prawicy, która nawet najbardziej niegodziwej decyzji będzie bronić jak niepodległości. Tu okolicznościowy tytuł „Dzbana dotacyjnego” zdecydowanie wędruje do radnego z ramienia PiS Błażeja Pobożego, który cieszy się, że jego miasto nie dostanie nawet złotówki dotacji w trudnych pandemicznych czasach. Pan radny w ogóle ostatnio tak dokazuje na Twitterze po otrzymaniu fuchy podsekretarza stanu w MSW, że wkrótce w lokalnych sklepach może zabraknąć wazeliny.

Ktoś powie, że przesadzamy, bo to tylko dotacja uznaniowa i zrobiłby tak każdy, kto byłby u władzy.

Po pierwsze guzik nas interesuje co by zrobiła PO, Lewica czy jakakolwiek inna partia. My chcemy normalności, a nie okładania się maczugami i wiecznych igrzysk olimpijskich w dyscyplinie pod nazwą „A gdzie byliście, gdy…?”.

Po drugie powyższa decyzja wpisuje się w całą sekwencję zdarzeń osłabiania samorządów, w czym Zjednoczona Prawica wiedzie zdecydowany prym. Nie wiemy, czy głównie dlatego, że w większych miastach rządzi opozycja, czy po prostu jedynym pomysłem tej partii na rządzenie jest centralizacja władzy. Fakty są jednak bezlitosne.

Oto np. dwie pouczające grafiki dotyczące dotacji przyznawanych dla gmin i powiatów z Funduszu Dróg Samorządowych (grafiki zostały zaczerpnięte z raportu przygotowanego przez Fundację Batorego):

 

No nie trzeba być tu bystrzakiem, żeby zauważyć, że we władzach Funduszu Dróg Samorządowych również zasiada jakiś wybitny absolwent Wyższej Szkoły Golenia Frajerów.

Mało? No to jeszcze dorzućmy subwencję oświatową. Subwencja to kwota, jaką dorzuca budżet państwa samorządowi na realizację zadań z zakresu edukacji. Edukacja bowiem to w ogóle najdroższa pozycja w budżecie miasta i przykładowo w 2019 r. Warszawa wydała prawie 4,5 miliarda PLN na te cele. To prawie 1/4 wszystkich wydatków Warszawy! Jednym słowem ogromna pozycja kosztowa i wszelkie zmiany od razu uderzają po kieszeni. Spójrzmy na poniższą grafikę (źródło to prezentacja z wykonania budżetu za 2019 r. dostępna na BIP Warszawy):



Widać na niej wyraźnie, że w pięć lat wydatki na edukację wzrosły o prawie 1,7 mld PLN (w tym czasie budżet ogółem wzrósł o około 5 mld PLN), natomiast subwencja wzrosła o ledwie 546 milionów. Innymi słowy – znacząco powiększyła się luka w najbardziej kosztownej pozycji wydatków po stronie miasta, którą trzeba czymś zasypać (w domyśle cięciem innych kosztów). 

To wszystko stało się w okresie, gdy gospodarka pędziła jak szalona. Lata 2015–2019 to czas ogromnej prosperity, gdy wzrost gospodarczy przekraczał nawet 5% (w 2018 r.). Rząd szalał, wydatkując ogromne kwoty na 500+ czy trzynaste i czternaste emerytury (tylko „trzynastka” to jednorazowy koszt dla budżetu rzędu aż 11 miliardów złotych). Niestety, samorządy nad wyraz blado uczestniczyły w tej ogólnokrajowej bonanzie, a wręcz dostawały po kieszeniach. Przykładowo w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), który jest największym źródłem wpływów dla budżetu Warszawy (aż 6,25 mld PLN w 2019 r.), nastąpiła obniżka PIT oraz zniesienie PIT dla ludzi do 26 roku życia. Spójrzmy zresztą na poniższy obrazek (źródło jak wyżej – BIP Warszawa):

Widzimy wyraźnie – trzy największe pozycje dochodowe zostały w ten czy inny sposób naruszone przez działania rządu, a to przecież połowa całego budżetu!

Kończąc, chcielibyśmy zaznaczyć, że prezydentowi Trzaskowskiemu wprawdzie w tej konkretnej sprawie współczujemy i się solidaryzujemy, ale obawiamy się, że wcale nie wyglądałoby to dużo lepiej, gdyby jego koledzy z PO siedzieli po drugiej stronie barykady. Tyle tylko, że wtedy „frajerami” byliby PiS-owcy. Rozgrywki o puchar w goleniu frajerów bowiem nigdy się w Polsce nie kończą. Co jakiś czas, jak to w meczu, zawodnicy zmieniają strony, raz grają u siebie, a raz na wyjeździe, ale zasady są te same. Nasi kontra frajerzy. 

Gorzka prawda jest zaś taka, że tak naprawdę frajerami jesteśmy my, mieszkańcy. Jako widzowie oglądamy ten żenujący spektakl, płacimy pieniądze, a na koniec dostajemy soczystego kopa w tyłek. Na tej najnowszej odsłonie kopanki stracimy jako mieszkańcy Warszawy w ten sposób, że nie będzie modernizacji szpitala Bielańskiego czy Praskiego, kilka szkół i przedszkoli nie doczeka się na remont, będzie obsuwa w budowie Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a nowe autobusy niskoemisyjne obejrzymy tylko w katalogu.

Udostępnij