Patriotyzm transportu zbiorowego

Transport publiczny  17 lipca 2019
Patriotyzm transportu zbiorowego
  • Przemysł motoryzacyjny w Polsce jest zbudowany w taki sposób, że gros generowanych przez niego zysków trafia za granicę. Importujemy zarówno samochody, jak i paliwa do nich.
  • Polska kupuje rocznie z zagranicy ropę naftową wartą 52 mld zł. Ok. ⅔ tej kwoty (35 mld zł) trafia do Rosji. Na kolejnych miejscach są Kazachstan i Arabia Saudyjska.
  • Co roku z zagranicy sprowadzamy ponad pół miliona nowych samochodów. Upowszechnienie samochodów elektrycznych najpewniej podtrzyma ten trend.
  • Sposobem na zmniejszenie uzależnienia od zagranicy są działania zachęcające ludzi do porzucania aut na rzecz transportu zbiorowego.

 

Paliwo

O większej wydajności transportu zbiorowego w porównaniu z indywidualnym w mieście pisaliśmy już wielokrotnie (link 1, link 2, link 3, link 4). Okazuje się jednak, że stawianie na ten pierwszy to nie tylko mniejsze korki, szybszy dojazd czy mniejszy smog. To także działanie w interesie ekonomicznym państwa polskiego.

Choć mamy w Polsce trochę własnej ropy – wydobywamy ok. 8,5 mln baryłek rocznie – to w porównaniu z potrzebami naszej gospodarki ma ona głównie wartość kolekcjonerską. Z zagranicy musimy bowiem sprowadzać jej aż 25 razy więcej – w 2018 było to 212 mln baryłek[1]. Ok. 67% sprowadzamy z Rosji. Innymi słowy – co roku przelewamy Władimirowi Putinowi 35 mld zł, dokładając się tym samym w 3% do dochodów rosyjskiego budżetu[2]. Gdyby więc ktoś pytał, skąd Putin ma pieniądze na wojnę w Donbasie – między innymi z Polski.

Grafika za: https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/coraz-wiecej-dostawcow-ropy-do-polski/

Grafika za: https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/coraz-wiecej-dostawcow-ropy-do-polski/

W ostatnich latach i tak dokonaliśmy znaczącego postępu, bo jeszcze w 2012 sprowadzaliśmy z Rosji aż 96% naszej ropy. Import z Rosji ograniczamy na rzecz takich państw jak Kazachstan (13%), Arabia Saudyjska (7%), USA (4%), Norwegia (3%), Irak (3%), Iran (1%), Nigeria (1%)[3]. W przeciwieństwie do Rosji nie są to państwa nam wrogie, jednak rządy większości z nich nie wzbudzają też naszej sympatii. Tymczasem mamy wrażenie, że nawet takie osoby jak Łukasz Warzecha, czyli nieźle zorientowane w sprawach międzynarodowych, a jednocześnie tak mocno podkreślające wartość jazdy samochodem dla samej jazdy, nie łączą tych punktów: jazda samochodem = dokładanie się na kawior Putina i wojny podsycane przez Saudów na Bliskim Wschodzie.

Grafika za: https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/coraz-wiecej-dostawcow-ropy-do-polski/

Nawet jednak gdybyśmy wyobrazili sobie fikcyjną sytuację, w której 100% ropy kupujemy od skądinąd lubianych przez nas Czechów czy Węgrów, nie zmieniałoby to faktu, że rocznie 52 mld złotych wydajemy za granicą.

Na marginesie pozostawiamy gaz, jako że służy za paliwo samochodowe znacznie rzadziej. Dość powiedzieć, że także on jest sprowadzany w ok. ⅔ z Rosji[4].

Samochody

Szansę na uwolnienie się od naftowej zależności może dać samochód elektryczny. Musimy jednak pamiętać o innej zależności. Polska nie posiada własnego przemysłu samochodowego. Jesteśmy jedynie podwykonawcą producentów z innych państw.

W 2018 Polacy kupili 600 tys. nowych aut osobowych i lekkich dostawczych. Każdy z tych samochodów oznaczał w mniejszym lub większym stopniu finalny zarobek dla właścicieli Škody (69,5 tys. sprzedaży), Volkswagena (56 tys.), Toyoty (56 tys.), Opla (34,6 tys.), Forda (31,9 tys.) czy Renault (26 tys.)[5]. Owszem, w Polsce są fabryki Opla, Fiata i Volkswagena. Gdyby jednak nader optymistycznie założyć, że wszystkie sprzedawane u nas ople, fiaty i volkswageny były montowane wcześniej w Tychach, Bielsku Białej czy Poznaniu, to łącznie i tak stanowiłyby one ⅙ sprzedawanych u nas samochodów, a lwią część ostatecznej wartości dodanej i tak zgarniają centrale w Niemczech, Włoszech czy Japonii.

Dlatego też rządy tych państw są zdeterminowane, aby bronić interesów swoich producentów. Krytykujemy (słusznie) Niemców za ich hipokryzję w pozornym ograniczaniu zużycia paliw kopalnych i rozmywaniu norm dla emisji dla samochodów spalinowych. To zachowanie z punktu widzenia ich gospodarki jest jednak racjonalne. Tamtejszy przemysł stoi motoryzacją, a Opel, Volkswagen, Mercedes, Audi, BMW nie bez przyczyny są globalnymi markami. Projektują samochody, produkują je, a później sprzedają u siebie i za granicą, bardzo dobrze na tym zarabiając. A napędzając przemysł samochodowy, napędzają własną gospodarkę.

Możemy co prawda się łudzić, że zbudujemy Nasz Narodowy Polski Samochód Elektryczny Czy Inny Hybrydowy. Póki co, po trzech latach od zapowiedzi premiera Morawieckiego, słychać tylko coraz dalsze terminy uruchomienia jego produkcji, a jedynym etapem realizacji projektu był kompromitujący konkurs na projekt karoserii. I jakkolwiek kibicujemy, by Polska produkowała własne samochody elektryczne, to niestety przyszłość nie rysuje się najlepiej. W wariancie optymistycznym będziemy dalej montownią dla niemieckich producentów (i za Odrą pozostaną najbardziej dochodowe elementy cyklu produkcji – badania, projektowanie, rozwój technologii, marketing), a w wariancie pesymistycznym – proces składania samochodów przeniesie się gdzie indziej i nawet i tego nie będziemy mieli. Jakkolwiek by patrzeć – wciąż będziemy płacić innym państwom, by sprzedały nam swoje samochody.

Szansą transport zbiorowy

Polska może się za to pochwalić kilkoma dużymi producentami autobusów, tramwajów czy pociągów, które konstruują innowacyjne pojazdy elektryczne i wodorowe, z powodzeniem radząc sobie także za granicą. Newag (Nowy Sącz) czy Pesa (Bydgoszcz) to firmy z polskim kapitałem. Z kolei w przypadku takich firm jak Solaris (Poznań)[6], Alstom Konstal (Chorzów), Stadler (Siedlce) czy Bombardier (Wrocław dawniej PaFaWag), to chociaż centrale mają one za granicą, w Polsce odbywa się główny etap projektowania i produkcji. Widać to po warszawskim taborze: 100% tramwajów zostało wyprodukowanych w Polsce[7], pociągów – 97%, autobusów – 89%, składów metra – 52%[8].

Ilekroć więc miasto w Polsce decyduje się na zakup taboru dla transportu zbiorowego, bardzo prawdopodobne, że wesprze jedną z polskich firm albo przynajmniej polskich pracowników pracujących dla zagranicznej firmy.

Oczywiście transport samochodowy jest potrzebny i pożyteczny. Wielu ludzi potrzebuje go w pracy czy w życiu codziennym. Jednak czy wszyscy? Niektórzy szacują, że dałoby się wyeliminować nawet 90% ruchu samochodowego w miastach[9]. Jakkolwiek liczba ta sprawia wrażenie wyolbrzymionej, to wystarczy spojrzeć na inne europejskie metropolie, aby zobaczyć, jak bardzo Warszawa jest przesycona samochodami. W naszym mieście na 1000 mieszkańców przypada niemal 700 samochodów – to prawie trzy razy więcej niż Kopenhadze czy Amsterdamie i ponad dwa razy więcej niż w Berlinie. Nie ulega wątpliwości, że w takim mieście jak Warszawa spora część osób mogłaby porzucić swój samochód, by przesiąść się do metra czy autobusu. I nie odczułaby tej zmiany jako zmiany na gorsze.

Takie patriotyczne podejście do transportu w mieście nie oznacza oczywiście ślepego zakazywania jazdy samochodem. Należy jednak tak projektować miasta, aby połączenia autobusowe, tramwajowe i kolejowe stanowiły tańszą i wygodniejszą alternatywę wobec samochodów. Wówczas, jak wskazują badania, wiele osób chętnie przesiadłoby się do transportu publicznego. Ograniczenie ruchu samochodów już o 30% oznaczałoby dla polskiej gospodarki oszczędności rzędu kilkunastu miliardów złotych na samej ropie. Nie ma się co łudzić, że ktoś na co dzień podejmuje decyzję o dojeździe do pracy z myślą „nie dam Putinowi zarobić”. Myślenia takiego powinniśmy jednak wymagać od naszych polityków – zarówno na poziomie miejskim, jak i krajowym.

Przypisy

[1] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Cena-importowanej-ropy-do-Polski-wzrosla-w-2018-r-7656384.html
[2] 35 mld zł to ok. 9,2 mld USD. Dochody budżetu Rosji w 2018 miały wynieść 19,5 tryliona rubli (305 mld USD). 9,2 / 305 = 3%. http://bujet.ru/article/365479.php
[3] https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/coraz-wiecej-dostawcow-ropy-do-polski/
[4] http://pgnig.pl/aktualnosci/-/news-list/id/pgnig-2018-kolejny-rok-mniejszego-importu-gazu-z-rosji-i-wiekszego-importu-lng/newsGroupId/10184
[5] https://motofocus.pl/informacje/nowosci/70176/sprzedaz-nowych-samochodow-w-polsce-w-2018-r-kolejny-rekord
[6] Co roku 60–80% produkcji Solarisa trafia za granicę. Nawet w lipcu wygrał przetarg w Mediolanie na 200 mln euro. https://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/mediolan-solaris-wygral-gigantyczny-przetarg-za-200-mln-euro-62090.html
[7] Niedawno zdecydowano o zakupie nowego taboru w Korei Południowej, więc ten odsetek spadnie.
[8] https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Odsetek_warszawskiego_taboru_transportu_publicznego_produkowanego_w_Polsce.jpg
[9] https://www.newsweek.pl/trendy/koniec-samochodow-w-miastach/4qcd6qc

 

Udostępnij