Bramki w metrze – milionowe fanaberie, by powstrzymać 1% gapowiczów

Metro  Transport publiczny  21 maja 2019

Ty wiesz co my robimy tymi bramkami? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! Na temat bramek można by długo ironizować, ale zastanówmy się na serio – ile one kosztują, a jaki jest z nich pożytek?

Bramki w metrze – milionowe fanaberie, by powstrzymać 1% gapowiczów

Argumenty za bramkami ze strony ZTM

  • Pozwalają dokładnie liczyć pasażerów.

Jednak zarówno nowoczesne technologie (kamery i czujniki) jak i bardziej tradycyjne metody sprawiają, że bramki nie są konieczne do liczenia pasażerów. Ponadto, system bramek jest i będzie nieszczelny.
Rozwiązania do precyzyjnego mierzenia przepływu ludzi są stosowane m.in. w centrach handlowych i innych miejscach gdzie dostęp jest swobodny i bez przeszkód.

  • Ograniczają liczbę gapowiczów.

Tylko czy da się ją ograniczyć jeszcze bardziej? Nie. Gapowiczów sam ZTM szacuje obecnie na 3% wszystkich pasażerów. Co ważne, odsetek ten dotyczy warszawskich kolei podmiejskich, czyli takich, gdzie nie ma bramek. Powiedzmy, że w metrze, dzięki bramkom, odsetek ten jest niższy i wynosi 2%. Jak by nie patrzeć grubo ponad 97% mieszkańców Warszawy uczciwie płaci za przejazd. Co więcej, zdecydowana większość pasażerów ZTM (70%) posiada bilet długookresowy, który nie wymaga każdorazowego kasowania.

Powody dla których należy zlikwidować bramki

  1. Gigantyczne koszty
    Montaż nowych bramek w 2018 roku kosztował 5 mln zł. W tym roku ma to być 6 mln zł. Dodatkowo trzeba je utrzymywać co również kosztuje ponad 1 mln złotych rocznie. Ostatnio się okazało, że dochodzą też tak niespodziewane wydatki, jak 7-cyfrowe kwoty za wejściówki do metra.
  2. Niepotrzebna przeszkoda
    Bramki są utrudnieniem dla pasażerów, szczególnie dla dzieci, osób starszych i z niepełnosprawnościami oraz na co dzień, kiedy trzeba się zatrzymać, wyjąć kartę z kieszeni, torebki czy plecaka. Dobrze, jak oburącz czegoś nie niesiemy. Pamiętacie ten absurd?
  3. Niebezpieczeństwo w razie ewakuacji
    Wyobraźcie sobie, że na stację wjeżdżają dwa pociągi, łącznie mogą pomieścić 3000 pasażerów. Zachodzi potrzeba pilnej ewakuacji stacji metra. Bramki w metrze nie tylko nie ułatwiają zadania, ale wręcz w razie wybuchu paniki mogłyby być źródłem tragedii.
  4. Nieszczelny i niepotrzebny system
    Bramki bramkami, a jak ktoś bardzo chce przejechać bez biletu, to i tak sobie poradzi. Są wejściówki, są również windy. Ponadto pasażerowie WTP korzystający z aplikacji mobilnych, pomimo iż mają bilet w telefonie nie mogą otworzyć bramek – kolejny absurd.
    Przypomnijmy, że młodzież w wieku szkolnym ma dostęp do darmowej komunikacji miejskiej – bramki są dla nich całkowicie zbędne.
  5. Bez bramek funkcjonują autobusy, tramwaje oraz kolej – WKD, SKM i KM
    Co sprawia, że na metrze Centrum bramki są, a oddalona ledwie 100 metrów stacja PKP Warszawa Śródmieście świetnie radzi sobie bez bramek?
  6. Bez bramek funkcjonują systemy metra w naszym regionie
    Już 1,5 roku temu wskazywaliśmy m.in. na Pragę. Również inne stolice naszego regionu takie jak Berlin, Budapeszt czy Wiedeń świetnie sobie bez nich radzą. 

Bramki i wszystkie idące z nimi wady są tylko po to, by liczbę gapowiczów zmniejszyć z 3% do 2%. Czyli walka idzie o 1%. Ceną za ten 1% jest kilka milionów złotych rocznie wydawanych na instalację i konserwację bramek, tysiące godzin, które warszawiacy tracą na kolejkach do bramek oraz bezpieczeństwo. Jednak system, w którym za oszustwa bardzo nielicznej grupy męczymy się my wszyscy, którzy za bilety uczciwie płacimy, jest nieefektywny i niesprawiedliwy. Dlatego czas skończyć z bramkami!

P.S. Bramek w warszawskim metrze kiedyś nie było do 2000 roku.
I komu to przeszkadzało?

Udostępnij