18 dzieci w grupie w przedszkolu publicznym – to realne! Potrzeba tylko decyzji KO

Jako Miasto Jest Nasze postawiliśmy jasny postulat: zamiast likwidować grupy przedszkolne lub całe placówki, skorzystajmy z obecnego niżu i zmniejszmy liczebność grup przedszkolnych. Jeśli nie zbierze się 25 dzieci, otwierajmy grupy dla 20, 18 albo i 15 dzieci – ale nie likwidujmy placówek. Niestety nasz postulat odbił się od ściany uporu rządzącej warszawską edukacją Wiceprezydent Renaty Kaznowskiej.

18 dzieci w grupie w przedszkolu publicznym – to realne! Potrzeba tylko decyzji KO

W dzień edukacji narodowej, 14 października nasi radni mokotowscy – Agnieszka Krzyżak-Pitura oraz Jacek Grzeszak złożyli w Ratuszu list otwarty w sprawie liczebności grup przedszkolnych i podnoszenia jakości usług opiekuńczo-edukacyjnych. List podpisany był przez 15 organizacji pozarządowych zajmujących się edukacją, popierających nasz postulat – ok. 15-18-osobowych grup w przedszkolach. Uważamy, że Warszawę stać na taką zmianę – na której zyskają wszyscy – nauczycielki, rodzice oraz – przede wszystkim – dzieci. 

Przez lata uzasadnieniem dla 25-osobowych grup była konieczność zapewnienia opieki przedszkolnej wszystkim chętnym. W 2025 roku znajdujemy się w zupełnie innej sytuacji. Do przedszkoli poszło o ok. 8-10% mniej dzieci niż w roku 2024. W roku 2024 poszło z kolei ok. 8-10% mniej dzieci niż w 2023. W efekcie wiele placówek nie otworzyło wcale najmłodszych oddziałów a w innych dzieciaki uczą się w mieszanych wiekowo grupach. Ale jedno jest stałe – grupy mają mieć 25 dzieci – średnio 23 w całej Warszawie (dzięki wyjątkach dla konkretnych placówek lub grup).  

List otwarty w sprawie liczebności grup

Kto podejmuje decyzje o liczebności grup w przedszkolach? Choć za organizację pracy w przedszkolach odpowiadają dyrektorzy, to zależą oni od ustaleń z dzielnicami w zakresie liczby etatów oraz liczby miejsc dla dzieci. A dzielnice – zależą od decyzji Ratusza. Konkretniej Biura Edukacji podległego wiceprezydent Warszawy Renacie Kaznowskiej. Dlatego właśnie na nasz list otwarty (skierowany do Prezydenta Trzaskowskiego) odpowiedziała właśnie jego zastępczyni Renata Kaznowska.

Pierwsza odpowiedź Renaty Kaznowskiej

Wiceprezydent Kaznowska sprowadziła nasze postulaty do absurdu – uznając, że apelujemy o grupy kilkuosobowe w przedszkolach. Była to oczywista nieprawda – w liście otwartym wskazywaliśmy, że grupy powinny liczyć ok 15-20 dzieci. Pani Wiceprezydent uznała też, że w dyskusji o liczebności grup należy odnosić się do faktycznej obecności danego dnia w przedszkolu a nie do liczby dzieci „na papierze”. Innymi słowy – skoro dzieciom zdarzają się choroby i inne nieobecności, można uznać, że grupy liczą realnie ok. 18 dzieci każdego dnia. To absurd – nieobecności i choroby są czymś naturalnym, ale system należy projektować pod dni pełnego obciążenia a nie pod jesienne czasy przeziębień, kiedy do grupy potrafi przychodzić tylko połowa dzieciaków. Co ważne, w czasie gdy dzieci chorują, często chorują też nauczycielki i jest problem z zapewnieniem opieki – a tego już Pani Wiceprezydent nie pisze.

Nasza odpowiedź na ten list brzmiała następująco:

Odpowiedź Miasto Jest Nasze

W odpowiedzi na nasze pismo Pani Wiceprezydent wystosowała jeszcze ostatnią wiadomość:

Druga odpowiedź Renaty Kaznowskiej

Odpowiedź na niego zostawia pewien cień nadziei na to, że Biuro Edukacji nie będzie się kurczowo trzymać liczby 25 dzieci przy otwieraniu grup w nowym roku szkolnym. Nie pada też żadna jednoznacza deklaracja tego, że Warszawa będzie dążyła do zmniejszania grup przedszkolnych. Wiceprezydent Kaznowska przekonuje natomiast, że zmniejszanie się liczby nauczycielek w przedszkolach to efekt przechodzenie na emeryturę a nie zwolnień w związku z cięciami.

Niestety nie mamy jasnych danych na temat ścieżek zawodowych warszawskich nauczycielek wychowania przedszkolnego. Nie wiemy ile osób zostało zwolnionych przez dyrekcje placówek w związku z zamykaniem grup. Nie wiemy ile nowych osób zostało zatrudnionych.

Równolegle, rozpoczął się proces zamykania przedszkoli. Na początku głównie na Śródmieściu, gdzie sytuacja demograficzna jest najgorsza (już od dawna). Część decyzji jest zrozumiała, część nie jest. Najgorszy jednak jest brak dialogu ze strony władz oraz brak działań, które miałyby poprawić jakość edukacji dla dzieci uczęszczających do przedszkoli.

Obiecujemy Wam, że nie odpuścimy tego tematu i będziemy wypominać hipokryzję władzom Warszawy, które chętnie mówią o dobru dzieci, ale nie chcą podjąć tej prostej decyzji, która poprawi życie większości warszawskich rodzin.

 

Udostępnij